WYJAZD MINISTRANTÓW

 

Dziewiąty i dziesiąty dzień lipca ministranci z naszej parafii spędzili w Warszawie. Udali się tam bowiem na swój wakacyjny wyjazd, który z jednej strony jest podziękowaniem za kolejny rok ich służby, z drugiej zaś okazją do budowania i wzmacniania więzi wspólnotowej. Już pierwszy dzień naszego pobytu w stolicy był bardzo intensywny. Głowiliśmy się nad wieloma zadaniami w "Domu zagadek", dużo czasu spędziliśmy w Centrum Nauki Kopernik oraz mieliśmy okazję zobaczyć Stadion Narodowy nie tylko od zewnątrz. Nocowaliśmy w Kobyłce, niewielkim mieście pod Warszawą, gdzie znajduje się Sanktuarium Świętej Trójcy i dom pielgrzyma. Kolejny dzień rozpoczął się Mszą świętą, a następnie znów wróciliśmy do Warszawy. Tego dnia zaś byliśmy w parku trampolin oraz ogrodzie zoologicznym. Wieczorem każdy z nas, zmęczony rozlicznymi atrakcjami, wrócił już do domu.

 

 

 


 

 

BOŻE CIAŁO W SKÓRCZU

 

W tym roku Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej przypadła na dzień 20 czerwca. Pomimo wysokich temperatur parafianie nie poddali się i uczestniczyli w liturgii mszy świętej oraz procesji ulicami Skórcza.

Jak zawsze oprawę muzyczną przygotował chór Cantores Omnium Sanctorum oraz Orkiestra OSP Skórcz.

W Boże Ciało świętujemy jeszcze bardziej, idąc za Chrystusem ukrytym w Najświętszym Sakramencie ulicami, nie wahając się i nie wstydząc przynależności do ,,JEGO OWCZARNI”

W czasie procesji z otwartych sercami zapraszamy przechodzącego Chrystusa do naszych domów, w których dzieją się różne sytuacje, by Bóg to wszystko uleczył i dał pokój w sercach naszych.

Wielu zapyta jaki sens ma uczestnictwo w Eucharystii, już odpowiadam Sensem przyjmowania Chrystusa do swojego serca jest obietnica dana nam od Zbawiciela, że gdy będziemy go przyjmowali będziemy mieli możliwość zjednoczenia się z Nim.

Gdy masz Chrystusa za przewodnika nigdy się nie zagubisz, Mesjasz to jedyny nawigator, który nie zawodzi.

Jezu ukryty w Najświętszym Sakramencie umacniaj nas przyjmujących Twoje Ciało, Obmywaj Twoją Przenajdroższą Krwią, rozlewają zdroje łask i ukojenie. Prowadź za rękę do Ojca AMEN.

 

Dawid Kiraga

 


 

VENI CREATOR SPIRITUS

 

W piątek, 7 czerwca, 85 młodych ludzi z naszej parafii otrzymało sakrament Bierzmowania z rąk J.E. Ks. Bpa Pomocniczego Arkadiusza Okroja. Przygotowywali się do tej chwili przez dwuletnią formacją pod opieką Ks. Wikariusza Karola Gierszewskiego, który wspierał w tej mierze działania ich Rodziców, gdyż to oni są w pierwszym rzędzie wychowawcami swoich dzieci. Prosząc przed laty o chrzest dla nich zobowiązali się bowiem do tego, by dawać im świadectwo życia z wiary i dbać o ich ustawiczny rozwój duchowy.

Wierzymy z całego serca, iż dary Ducha Świętego otrzymane w tym sakramencie, uzdolnią naszą młodzież, by w tym świecie pełnym zamętu i lekceważenia Bożej Miłości, mężnie potrafili stać po stronie Krzyża i Ewangelii i być prawdziwymi świadkami Zmartwychwstałego Pana

 


 

MSZA ŚW. SEKUNDYCYJNA KS. DAWIDA I KS. ADAMA

 

W niedzielę, 9 czerwca, o godz. 11.00 doświadczyliśmy wielkiej radości. Gościliśmy w naszej parafii Księży Neoprezbiterów; ks. Dawida Brauna i ks. Adama Chyłę, którzy w naszej parafii odbywali w tym roku duszpasterskim odbywali swoje praktyki diakońskie. Obydwaj zapisali się w naszej parafii swoją gorliwością, otwartością dla wszystkich i zapałem duszpasterskim. Cieszymy się bardzo, że Pan w swojej łaskawości obdarzył ich godnością kapłańską i uczynił pasterzami swojego ludu w tych trudnych czasach.

Z wdzięcznością przyjęliśmy udzielone nam przez nich błogosławieństwo prymicyjne, otrzymując jednocześnie od nich pamiątkowe obrazki. Życzymy im z całego serca, by z miłością i zapałem prowadzili powierzone im Boże Owieczki do Wiecznej Owczarni, a sami doświadczali radości płynącej z pracy na Niwie Pańskiej otoczeni życzliwością tych, którym będą służyli.

 


 

2 czerwca odbył się VI Marsz dla Życia w Skórczu. Przy dźwiękach piosenek pro-life przeszliśmy po terenie naszej parafii, by zaświadczyć o wartości każdego człowieka. Cieszymy się z obecności wielu parafian, dla których ważna jest obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Uczestnictwo w wydarzeniu pro-life to także wyraz naszego osobistego świadectwa i przywiązania do wartości rodziny. Serdecznie zapraszamy za rok, aby wspólnie wziąć udział w radosnym święcie każdego z nas.

Kamil Baracz (Bractwo Małych Stópek)

 


 

 

 

 


 

SANTO SUBITO

Śp. Jean Vanier


Jako wspólnota ruchu Wiara i Światło głębokim smutkiem chcemy zawiadomić o śmierci świętego człowieka, naszego założyciela, Jeana Vanier. Był doktorem filozofii, pisarzem, pokornym człowiekiem z wielkim autorytetem moralno-religijnym oraz założycielem dwóch organizacji międzynarodowych o charakterze wspólnotowym, Wiary i Światła oraz L’Arche. W centrum tych ruchów są osoby z niepełnosprawnością intelektualną. 147 wspólnot L’Arche istniejących w 35 państwach oraz 1600 wspólnot Wiary i Światła w 80 krajach to autentyczne centra przemiany dokonującej się w ludziach. Jean Vanier spędził w tych wspólnotach ponad 40 lat swego życia jako głęboko zaangażowany obrońca osób ubogich i słabych w naszym społeczeństwie.

Pisma Jean Vaniera oraz praktyczne dzieła przekraczają granice kulturalno-religijne. Był teologiem i filozofem zaangażowanym w pełni w codzienne sprawy, a jednocześnie ludzie pochodzący z każdego kręgu kulturowego zawsze odczuwali w nim prawdziwe i głębokie współczucie dla tego, jak trudno jest być dobrym i czynić dobro w naszym skomplikowanym świecie. Jako praktyk dał świadectwo temu, jak takie wartości jak miłość, podatność na zranienia, przebaczenie oraz prostota przemieniają ludzkie serca. Te wartości duchowe są dziś rzadko głoszone.

Gdy współczesny świat wzywa do stawiania na pierwszym miejscu własnej doskonałości oraz dokonywania wielkich czynów, doświadczenie Vaniera z przebywania z osobami poważnie poszkodowanymi na zdrowiu oraz płynące z tego duchowe przemyślenia doprowadziły go do zwrócenia uwagi na bycie z ludźmi oraz dla nich, szczególnie z osobami z niepełnosprawnością intelektualną. Jest to pielęgnowanie autentycznej obecności odnoszonej się do pragnień innych osób oraz dostrzeganie piękna w codzienności i płynącej z serca posługi dla innych. Wzrost L’Arche oraz Wiary i Światła pokazują, moc tych intuicji, jeśli są one dobrze realizowane.

Jean odszedł w spokoju we wtorek, 7 maja 2019 roku, o godzinie 2:10 nad ranem w Paryżu, otoczony grupą najbliższych osób. W ciągu ostatnich dni, przy zachowaniu pełnej świadomości, stan jego zdrowia gwałtownie się pogorszył.

Pogrzeb Jeana odbędzie się w Trosly we Francji 16 maja o godz. 14.00. Będzie to uroczystość celebrowana w gronie członków jego wspólnoty, przyjaciół, rodziny oraz reprezentantów Federacji L'Arche oraz Wiara i Światła. W naszej parafii łączyć się będziemy duchowo z uczestnikami pogrzebu odmawiając Różaniec w intencji śp. Jeana Vanier w naszym kościele właśnie w czwartek o godz. 14.00. Msza św. w jego intencji odbędzie się w niedzielę, 19.05 o godz. 14.30. Serdecznie zapraszamy.

Oto ostatnie słowa Jeana: „Odczuwam głęboki pokój i ufność. Nie wiem, jaka będzie przyszłość, ale Bóg jest dobry i cokolwiek się stanie, tak będzie najlepiej. Jestem szczęśliwy i dziękuję za wszystko. Najgłębsze wyrazy miłości dla każdego z Was.”

Wspólnota Szpaczki Ruchu Wiara i Światło

 

 


 

MOJE WSPOMNIENIA Z PIELGRZYMKI NA LITWĘ I BIAŁORUŚ

 

Termin: poniedziałek 29 maja 2019 o świtaniu – 05 maja 2019 tuż po północy; w trakcie 75. Tygodnia Miłosierdzia Bożego. Organizator: proboszcz parafii pw. Wszystkich Świętych w Skórczu ks. Dariusz Ryłko (opiekun duchowy potrafiący zaśpiewać nieskończenie wiele pieśni kościelnych i biesiadnych, w tym góralskich) we współpracy z Biurem Turystyki Zagranicznej Kaszub Travel, które reprezentowała przewodniczka pani Bożena – dynamiczna kobieta z artystyczną duszą, tworząca wyjątkowy klimat deklamując z pamięci ballady Mickiewicza, śpiewając rzewne pieśni kresowe, zarażając perlistym śmiechem. Przebyty dystans: około 2 tysiące kilometrów autobusem oraz 50 kilometrów pieszo. Uczestnicy: 38 osób z Diecezji Pelplińskiej (głównie z parafii Skórcz, Półczno, Pączewo, Bobowo, Grabowo, Barłożno). Koniecznie trzeba wspomnieć, że wśród pielgrzymów był proboszcz parafii Grabowo ks. Piotr Kowalski, który także sprawował Najświętsze Ofiary, pan Zygfryd Anhalt – człowiek renesansu, który organizował oprawę wokalną liturgii, a poza tym deklamował utwory Mickiewicza i śpiewał na równi z ks. Ryłko; Małgosia – moderatorka Ruchu Światło-Życie, lektorka, prawa ręka organizatora; zawsze chętny do niesienia pomocy Adam i zawsze uśmiechnięty, tworzący ciepły klimat Krzysiu, którzy służyli do Mszy św. i nosili flagi rozpoznawcze grupy.

29 kwietnia, poniedziałek

Zbiórka o 5 rano w kościele w Skórczu na Mszę św. Po niej, już w autokarze, Małgosia rozdała prezenciki od wspólnoty Ruchu Wiara i Światło „Szpaczki” – ciasteczka z okazji dni dzielenia i głoszenia, oraz śpiewniki parafii Skórcz (rewelacyjna publikacja). Pani Bożena każdemu wręczyła książkę „Niezbędnik duchowy pielgrzyma i turysty” oraz żółtą apaszkę. Ruszyliśmy na pielgrzymkę wyjątkową.

Jeszcze przed południem uczestniczyliśmy we Mszy św., odśpiewaliśmy Godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, zaśpiewaliśmy „Anielską pieśń dzwon grał”, odmówiliśmy różaniec, przećwiczyliśmy śpiewanie „Bogurodzicy”, wysłuchaliśmy świadectwa jednej z pielgrzymujących pań o Miłosierdziu Bożym. A potem dla relaksu ks. Dariusz opowiedział legendę o powstaniu nazwy Morzeszczyn oraz dlaczego w pobliżu tej wsi leży stary dąb, po czym obejrzeliśmy film „Don Camillo” o ekstrawaganckim włoskim księdzu. Projekcja została przerwana w samo południe, aby uwielbić Boga wielkanocną pieśnią.

Po przekroczeniu granicy w Ogrodnikach dojechaliśmy do stolicy Litwy Wilna. Wyposażono nas w audio-przewodniki ze słuchawkami, dzięki którym nawet będąc w znacznej odległości od prelegentów słyszeliśmy opowieści o zwiedzanych miejscach. Hotel Panorama, w którym nocowaliśmy, znajdował się kilka kroków od starówki, zatem po kolacji wyruszyliśmy na wieczorny spacer do znajdującego się obok kościoła Ducha św. sanktuarium Miłosierdzia Bożego, gdzie obecnie znajduje się obraz Jezusa Miłosiernego („Jezu ufam Tobie”). W historii objawień znane jest tylko jedno wydarzenie, kiedy Pan Jezus wyraził życzenie namalowania obrazu ze swoim wizerunkiem. Przedstawił i zaakceptował jego malarskie wyobrażenie wielokrotnie ukazując się siostrze Faustynie w postaci takiej, jaką widzimy na obrazie. Św. Jan Paweł II modlił się przed tym obrazem, gdy był on umieszczony jeszcze w kościele św. Ducha. Podczas spaceru słuchaliśmy opowieści pani Bożeny o wileńskim okresie życia wielkich Polaków, a z racji mijanych miejsc głównym bohaterem był Stanisław Moniuszko.

30 kwietnia, wtorek

Bladym, słonecznym świtem pobiegliśmy na Mszę św. sprawowaną tuż przy cudownym obrazie Matki Bożej Ostrobramskiej. Ks. Ryłko niestety słusznie zauważył, że sytuacja w Polsce i na świecie jest taka dramatyczna, bo matki często zamiast przekazywać wiarę dzieciom, odchodzą od niej.

Po śniadaniu ponownie wyruszyliśmy na wileńską starówkę, tym razem jednak nasza przewodniczką była mieszkająca na Litwie pani Albina, która stanowczo powiedziała, że jej ojczystym językiem jest polski. Tu po raz pierwszy usłyszeliśmy to, co powtarzali o mieszkańcach zwiedzanych rejonów kolejni nasi przewodnicy w Białorusi – jeżeli ktoś jest Polakiem, jest katolikiem, a jeżeli ktoś jest katolikiem, jest Polakiem. Wracając do Wilna – poznamy, że w nim jesteśmy po tym, że stanąwszy na dowolnym skrzyżowaniu w tym mieście, zawsze dostrzeże się wieżę kościelną. Ruszyliśmy szlakiem kościołów wileńskich, wsłuchując się w to, jak ważne miejsce stanowiły i stanowią dla Polaków, jak kultywuje się tutaj polskość i tradycje religijne również wśród młodych ludzi. Zatem idąc od Ostrej Bramy podziwialiśmy cerkiew św. Trójcy, kościoły: św. Kazimierza, uniwersytecki św. Jana Chrzciciela i św. Jana Ewangelisty, św. Anny i po sąsiedzku Bernardyński - św. Franciszka i św. Bernarda. Spacer zakończyliśmy w katedrze św. Stanisława Biskupa i św. Władysława. W opowieści pani Albiny przewijały się nazwiska wielkich Polaków, którzy mieszkali i tworzyli w Wilnie: Mickiewicza, Słowackiego, Kraszewskiego, Moniuszki. Zobaczyliśmy pomnik Mickiewicza, pałace Paców, Pałac Prezydencki, uniwersytet, ratusz miejski… Pani Albina opowiedziała o suszy, jaka panuje w Wilnie (podobnie jak w Polsce) i trudnościach w oddychaniu, gdyż w powietrzu prócz pyłków unoszą się chemikalia z okresu zimowego, których nie zmył deszcz, bo go od zimy nie było.

W Tygodniu Miłosierdzia pobyt w Wilnie można było zakończyć tylko w jeden sposób: odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego w dawnym domu Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na Antokolu, przed relikwiami św. Faustyny. Tak też zrobiliśmy. Domek utrzymywany jest jedynie z ofiar za pamiątki nabywane w sklepiku. Co mnie zdziwiło wśród dewocjonaliów, to wizerunki Matki Bożej Ostrobramskiej ale bez nałożonej złotej szaty (w zasadzie znaku rozpoznawczego), po prostu w wersji pierwotnie namalowanej – nigdy wcześniej takiego nie widziałam, albo nie zdawałam sobie sprawy, że to wizerunek ostrobramski.

Jadąc odmawialiśmy, jak każdego dnia, różaniec, przeplatając pieśniami dziesiątki prowadzone przez kolejnych pielgrzymów. Dla wielu było to nowe przeżycie – prowadzić wspólną modlitwę, odmawiając ją przez mikrofon. Takie doświadczenie pozwala nabrać pewności siebie, a mając za sobą tak wielkie wsparcie w liczbie prawie czterdziestu krzepkich głosów – również optymizmu i wiary. Niejednego z nas różańcowy spokój po kilkukilometrowych spacerach lulał do snu.

Granicę litewsko-białoruską minęliśmy bez najmniejszych przygód, będąc w tamtej chwili pasażerami jedynego autokaru na przejściu. Myślę, że to dzięki przepełnieniu wiarą i gorliwym modlitwom pielgrzymów!

Mińsk - stolica Białorusi - powitał nas korkiem ciągnącym się jeszcze kilka kilometrów przed granicą miasta. Był czas, aby podziwiać biel zabudowań miasta odcinającą się od zieleni przedmiejskich łąk. A jeżeli droga długa, albo gdy trzeba czekać, wtedy czas najszybciej płynie przy dobrej opowieści, a najlepszym oratorem w takiej chwili okazał się ksiądz Ryłko. Popłynęły dowcipy góralskie, pieśni biesiadne i nie wiedzieć kiedy na rogatkach miasta powitał nas pan Oleg – tutejszy przewodnik, który języka polskiego nauczył się sam; pracownik instytutu naukowego, jeden z organizatorów niedawnego międzynarodowego zjazdu potomków Mickiewicza i Domeyki.

Na nocleg zatrzymaliśmy się w Hotelu Sławjanskaja, znajdującym się w nowoczesnej, wręcz futurystycznej dzielnicy z największym w Europie nasyceniem kompleksów sportowych. Idąc do pobliskiego centrum handlowego mijaliśmy olbrzymie obiekty z lodowiskami, torami rowerowymi – wszystko podświetlone zmieniającym kolor światłem. Z okien hotelu wyglądało, jakby na dole zacumowały niezidentyfikowane obiekty latające. Przy czym pokaz „luminescencji” zakończył się o 23ej. Po gospodarsku. Po co marnować prąd w nocy. Bardzo mi się to podobało.

1 maja, środa.

Mińsk to odnowione, zmodernizowane, czyściutkie, eleganckie, nowoczesne miasto. Mimo iż pozostały relikty - pomniki Lenina, ulica Engelsa - a pierwszomajowy wystrój przenosił nas prawie do innej epoki, to można w tym gościnnym miejscu zakochać się.

Pan Oleg zacytował powiedzenie: „to nie miejsce zdobi człowieka, to człowiek zdobi miejsce” i dlatego opracował dla nas trasę zwiedzania Mińska pod hasłem „Poszukiwanie cieni wielkich Polaków”. Przygotował segregator pełen zdjęć miejsc i ludzi, materiał audio i bardzo dużo mówił - mogliśmy poczuć Mińsk kilkoma zmysłami. Zabrzmiał Okudżawa, Młynarski, a Połomski zaśpiewał wzruszający szlagier Petersburskiego „Sinij płatoczek”  - „Małą, błękitną chusteczkę”. Usłyszeliśmy też „Naprzód, Młodzieży Świata” - Hymn Światowej Federacji Młodzieży Demokratycznej. Pierwszym przystankiem podczas objazdu Mińska był pomnik Mickiewicza. Później na starówce zatrzymaliśmy się pod dworkiem Wańkowiczów, po drodze padały nazwiska Moniuszki, Słowackiego, Gedroycia, Domeyki, Czapskiego, Wereszczaka… Zajrzeliśmy do katedry prawosławnej, przed którą stało wielkie, kolorowe plecione jajko, na którym zawieszono papierowe jajeczka z prośbami i życzeniami. Nawiedziliśmy rzymskokatolicką Archikatedrę Imienia Najświętszej Maryi Panny. W niej, jak we wszystkich odwiedzonych przez nas kościołach w Wilnie i na Białorusi, można było pomodlić się w miejscu dedykowanym św. Janowi Pawłowi II, czy też przed Matka Bożą Ostrobramską.

Trojeckie Przedmieście, Wyspa Łez, Plac Wolności z ratuszem, Plac Październikowy z Pałacem Republiki, Prospekt i Pałac Niezależności, Parlament, Kościół Czerwony, Plac Zwycięstwa, cyrk – to wszystko zobaczyliśmy w trakcie spaceru i objazdu po Mińsku.

Ludzi tu przemili, przesympatyczni! Brak chińszczyzny w sklepach z pamiątkami. Żadnych graffiti, żadnych dewastacji (a zjechaliśmy miasto dość dokładnie, po różnych ulicach). Na bilbordach hasła nawołujące do uszanowania tradycji, moralności, potępiające używki. Nie widać nachalnej promocji konsumpcyjnego, zepsutego życia...Taka, po mojemu, NORMALNOŚĆ. A przy tym w sklepach zachodnie marki obecne - jak u nas, centra handlowe - jak u nas...

Kolejnym punktem wyprawy była wizyta w parafii św. Rocha (św. Trójcy) na Złotej Górce. Wokół świątyni znajdują się resztki cmentarza z 1790 r., zniszczonego po 1945 roku, jednej z największych i najstarszych nekropolii katolickich w Mińsku. Znajdowała się na nim m.in. kwatera 300 polskich żołnierzy poległych podczas inwazji na Rosję w 1812 roku. Proboszcz parafii ks. Juryj Sańko skończył białoruskie seminarium, ale tytuł naukowy zdobył studiując na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, stąd prawie bez wschodniego zaśpiewu mówił po polsku. To człowiek niewiarygodnie zaangażowany w życie swojej parafii, pełniący wiele funkcji, odpowiedzialny za wiele parafialnych i diecezjalnych wspólnot, który przy okazji znalazł sponsorów renowacji kościoła i przyległego terenu. Jak sam mówił – pieniądze nie stanowią problemu, byle ludzie w każdym wieku chcieli aktywnie uczestniczyć w życiu religijnym. Wraz z parafianami przygotował dla nas piknik i wystawkę starych samochodów - chcą tu zrobić muzeum retro-transportu. Wokół kościoła dziesiątki ludzi w czynie społecznym porządkowały teren (przekazały go parafii władze, trzeba było uprzątnąć i zagospodarować). Spotykają się tak i pracują na rzecz parafii w każdą sobotę, tym razem i 1 maja w święto pracy. Razem z nimi były dzieci, dla których zbudowano przy kościele plac zabaw. Dzieci uczą się powtarzając. Widząc, jak rodzice angażują się w życie wspólnoty, w przyszłości wezmą z nich przykład. Zatem przyszłość, daj Boże, będzie w tej parafii świetlista. Skorzystaliśmy z gościnności ks. Juryja i w tutejszej świątyni uczestniczyliśmy w Eucharystii.

Ostatnim etapem wizyty w Mińsku była wizyta w dworze Czapskich w Pryłukach pod Mińskiem, gdzie poznaliśmy między innymi historię romansu Józefa Czapskiego i Anny Achmatowej. Nasz przewodnik Oleg pięknie deklamował wiersze poetki w oryginale (po rosyjsku), w których umieściła ślady jej miłości do polskiego majora, artysty, hrabiego.

Pożegnaliśmy wspaniałego pana Olega i pojechaliśmy na nocleg do Domu Pielgrzyma w Nowogródku. Okazało się, że są teraz dwa takie domy i troszkę pokluczyliśmy, aby znaleźć właściwy, przy okazji poznając zakamarki miasta. Pierwszą noc spędziliśmy w tym nowszym domu – przy kościele pw. św. Michała Archanioła, zbudowanym na miejscu szkoły dominikańskiej, do której onegdaj uczęszczał Mickiewicz.

Podczas kolacji poznaliśmy panią Jadwigę, która była później naszą przewodniczką. Po jedzeniu zaproponowała konkurs – grupy przy stolikach miały jak najpiękniej zaśpiewać pieśni polskie, rosyjskie, białoruskie – jakie chcą. Po dwóch występach naszych grup pielgrzymkowych pani Jadwiga zawołała koleżanki pracujące w kuchni i zaśpiewały… Zaśpiewały artystycznie, jak zawodowy chór… Zaśpiewały wzruszającą pieśń kresową, którą można uznać za motto pielgrzymki:

Hej wy Polacy! Wy biedne dzieci

Wy rozrzuceni po całym świecie

Gdzie wasza chatka? Gdzie dom rodzinny?

Tam na was matka czeka w gościnę

Hej wy Polacy! Czym zawinili?

Ze z bólem serca kraj opuścili

Jednak nam kraj ten nikt nie zabierze

Bo naszych przodków tu prochy leżą

Hej wy Polacy! Królewskie plemię

Mija na zawsze czas utrapienia

Powstańcie z kolan, podnieście głowy

Szanujcie ród swój, Ojczystą mowę

Łzy z oczu leciały… Pani Jadwiga powiedziała, że jest patriotką polską i białoruską. Nikt tutejszym Polakom nie zabrania mówić po polsku, wszyscy szanują polskie tradycje. Chciałaby, abyśmy pomogli zmieniać postrzeganie Białorusi w Europie i na świecie. Prosiła, aby dobrze o niej mówić, bo mamy wspólna historię, wspólnych przodków… Zapraszała, aby przyjeżdżać, zobaczyć, poznawać Białoruś i żeby wspólna historia Polski i Białorusi była pamiętana i szanowana.

A na dobranoc, na Anioł Pański z kościoła rozbrzmiała zagrana na trąbce urwana pieśń „Pod Twą obronę, Ojcze na niebie”. Następnego dnia z rana podobnie zabrzmiała pieśń „Kiedy ranne wstają zorze”, a w południe „Zdrowaś Maryjo Bogarodzico”… Tu wszystko było z duszą, której zaczyna brakować w tej naszej polskiej codzienności.

2 maja, czwartek

Czwartek rozpoczęliśmy spacerem nad Jeziorem Świteź. Tablice informacyjne w lesie nawoływały do poszanowania siedlisk mieszkających tutaj zwierząt oraz do zachowania porządku. Nad jeziorem o krystalicznych wodach (zasługa flory jeziornej) umieszczono dwa kamienie. Na jednym z nich zapisano po polsku pierwszą strofę ballady Mickiewicza „Świtezianka”, na drugim po białorusku pierwszą strofę ballady „Świteź”. Pani Jadwiga opowiedziała nam historię niespełnionej miłości Adama Mickiewicza i Maryli Wereszczakówny. Pani Bożena zadeklamowała „Świteź”… Zrobiło się prawdziwie romantycznie.

Przejeżdżając do Nieświeży zahaczyliśmy o Baranowicze, które jako wielki węzeł kolejowy odegrały smutną rolę w historii jako miejsce przymusowych przesiadek zesłańców na Syberię.

Kolejny punkt programu to miasto Nieśwież.

W pałacu Radziwiłłów mrowie ludzi. Otrzymaliśmy audioprzewodniki, dzięki którym mieliśmy poruszać się po komnatach i słuchać o eksponatach, a które płatały niezłe figle w trakcie ich obsługi. Przy zamku ładnie zachowany park, a wokół punkty gastronomiczne oferujące za nieduże pieniążki lokalne przysmaki. Kramy z pamiątkami oferowały wyroby włókiennicze i ceramiczne tutejszych artystów – ceny również przyzwoite. Kilkoro pielgrzymów skorzystało też z możliwości sfotografowania się w strojach z epoki Radziwiłłów na tle pałacu – usługa za przysłowiowe „kopiejki”.

W nieświeżskim barokowym, jezuickim kościele Bożego Ciała nie mogliśmy wyjść z zachwytu! Co za wspaniały wystrój! A w ołtarzu głównym cymes – rzadko spotykany tak wielkich rozmiarów obraz przedstawiający Ostatnią Wieczerzę. Tylko jeden jej uczestnik ma cień – to Judasz. W latach 1622-24 kaznodzieją i spowiednikiem w tym kościele, a także misjonarzem w najbliższej okolicy był późniejszy męczennik i święty – Andrzej Bobola. W kościele znajdują się krypty z trumnami Radziwiłłów. Naukowcy do dziś nie poznali tajemnicy takiego sposobu zamykania podwójnych trumien, że kiedy po latach je otwierano, zwłoki okazywały się być w dobrym stanie, aby w ciągu kilku minut, na oczach naukowców ulec rozkładowi.

Po południu przejechaliśmy do Miru, aby spędzić troszkę czasu w tutejszym zespole zamkowo-parkowym wpisanym na listę światowego dziedzictwa kultury UNESCO. To zamek uwieczniony przez Mickiewicza jako zamek Horeszków w „Panu Tadeuszu”. Bramę zamku zdobiła mapa Miru w języku polskim. Na dziedzińcu podziwialiśmy pokaz musztry i walk regimentu szkockiego. W przyległym parku podeszliśmy do cerkwi, na której wymalowano wizerunek Chrystusa tak, że w którą stronę by się człowiek nie udał, to Jego oczy patrzą na tegoż człowieka...

W drodze powrotnej do Nowogródka pani Jadwiga opowiadała nam o życiu na Białorusi. W szkołach białoruskich dzieci obowiązkowo korzystają ze stołówki, raz w miesiącu chodzą do kina, raz w roku do teatru i raz w roku każda klasa obowiązkowo odwiedza miejsce związane z historią Białorusi. Każdy uczeń robi sprawozdanie z takiego wyjazdu. Nauczyciele muszą wykazać organom prowadzącym szkoły, czy wyjścia i wycieczki odbyły się. Dla mnie bomba! To jest prawdziwe wychowanie, w tym patriotyczne. Za wyjścia i wycieczki płacą rodzice, ale jeżeli rodzina jest wielodzietna, to trzecie dziecko i kolejne dostają dofinansowanie od państwa na dożywianie, książki i zeszyty oraz wyjazdy. Brawo! A nauczyciele? A nauczyciele i lekarze są najsłabiej opłacaną grupą zawodową. Zarabiają około 300 dolarów. Dlatego wyjeżdżają do Polski. Dzieci chodzą do szkoły w soboty, przez co mają trzy miesiące wakacji - czerwiec, lipiec, sierpień. Zaważyliśmy, że pałace są tu poodnawiane. Prezydent Łukaszenka zarządził, że jedna dniówka każdego pracownika na Białorusi w miesiącu przeznaczana jest na renowacje kolejnych pomników historii Białorusi. I fakt - zamki i cerkwie są dopieszczone... Natomiast kościoły katolickie muszą sobie z renowacją radzić same. Ale radzą sobie! Szukają pomocy w instytucjach, u katolików poza granicami... W kościołach, które nawiedziliśmy, księża wyglądali na młodych ludzi. Ich zaangażowanie w posługę - aż niepojęte! Kościoły odnowione tak, że my w Polsce możemy pozazdrościć. Pani Jadwiga, a później i przewodniczka w Grodnie, opowiadały o wzajemnym szacunku, jakim darzą swoje religijne tradycje katolicy oraz wyznawcy prawosławia, potrafią żyć w harmonii.

Po powrocie do Nowogródka modliliśmy się na Mszy św. w kościele pw. św. Michała Archanioła, do którego to kościoła na ciche msze przychodził przed lekcjami w szkole Mickiewicz. W każdym kościele, w jakim pojawiła się nasza grupa pielgrzymkowa, tutejsi mieszkańcy bardzo ciepło nas przyjmowali, zagadywali, ściskali, dziękowali, zapraszali… Po mszy podeszła do nas babuleńka, wyglądająco ubogo, i wyraziła po polsku – wszak jak katolik to Polak - wielką radość, że na dzień przed Świętem Konstytucji 3 Maja spotkała rodaków. Pytała, gdzie jutro się modlimy, bo ona chciałaby w tym dniu z nami, Polakami, dziękować Bogu i Maryi Królowej Polski.

Na nocleg udaliśmy się do starszego domu pielgrzyma, prowadzonego przez siostry nazaretanki. Jakiż tam był cudowny klimat! Spokojna, błoga atmosfera kresowego domu! Na ścianach widniały postery z jedenastoma Błogosławionymi Męczenniczkami z Nowogródka – siostrami nazaretankami, które w obliczu mordu ludności cywilnej miasteczka modliły się o to, aby ofiara złożona z ich życia uratowała mieszkańców. I tak się stało. Prośby zostały wysłuchane przez Boga. Niemcy zabili zakonnice, ale nikt z cywilów nie zginął. O tym fakcie można było też przeczytać z albumu zrobionego przez jedną z sióstr. Wieczorem, kiedy poszłam odwiedzić rodziców, złapały mnie zbiegające po schodach pani Kazia i pani Ela. Ponieważ nie dosłyszałam przekazu skierowanego do mnie, pani Kazia zaciągnęła mnie do kaplicy sióstr i zamknęła za mną drzwi. Był tu ołtarz z Najświętszym Sakramentem i jedenaście klęczników. Kończąca swoje czuwanie jedna z pątniczek poprosiła, żebym wychodząc zgasiła światło. Przez chwilę byłam sama. Było cicho. Ciszy troszkę mi brakowało podczas pielgrzymki. Wszyscy świetnie się zgrali i cały czas w autobusie, podczas czasu wolnego, było gwarno. A tutaj - cisza… Nie trwała jednak długo. Nagle drzwi otworzyły się z impetem i zobaczyłam znowu panią Kazię, która tym razem „przytransportowała” kolejną czwórkę i zamknęła za nimi drzwi. Już było nas pięcioro. Wszystko to wyglądało dość komicznie, ale było przesympatyczne! Wróciłam do pokoju, aby przejrzeć ów album o błogosławionych siostrach. A w nim - na końcu dwie zadrukowane kartki. A na nich? A na nich fragment książki „Iść za Barankiem” mówiący o… ciszy. Czytamy tam między innymi: „Gdybyśmy któregoś wieczoru ujrzeli ilość niepotrzebnych słów, jakie wypowiedzieliśmy w ciągu dnia, oraz ilość słów usłyszanych, niewiele wartych, gdyż innym zdarza się równie często jak nam, bylibyśmy głęboko poruszeni. Stąd wymóg ciszy, która ma pozwolić na pewnego rodzaju odosobnienie. (…) Szukamy ciszy, by się odosobnić, znaleźć ‘klauzurę’, tę ‘wewnętrzną celę’, jaką drąży w nas cisza”. Wi-fi działało znakomicie!

3 maja, piątek

Święto Narodowe Trzeciego Maja powitaliśmy Mszą św. w nowogródzkiej farze pw. Przemienienia Pańskiego, w której ochrzczono Mickiewicza i do której matka przyniosła go, gdy wypadł z okna, co uwiecznił w inwokacji „Pana Tadeusza” („Jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem \ (Gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę \ Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę \ I zaraz mogłem pieszo do Twych świątyń progu \ Iść za wrócone życie podziękować Bogu), \ Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono”)… Wysłuchaliśmy historii kościoła przedstawionej przez tutejszego księdza proboszcza oraz historii nazaretanek opowiedzianej przez jedną z sióstr. Po mszy mogliśmy spokojnie pomodlić się przy cudownym obrazie, obejrzeć zbiory zebrane w bocznej kaplicy, świadczące o dawnej świetności Nowogródka - pierwszej stolicy Wielkiego Księstwa Litewskiego, ważnej miejscowości na mapie Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Na ścianie kościoła wisiała tabliczka z nagłówkiem: „Módlmy się za dusze zmarłych. ‘Zmiłujcie się nade mną chociaż wy, przyjaciele moi’ Job. C.-19. Wieczny odpoczynek racz im dać Panie. Za dusze osób które…” i tu następowała lista 46 kategorii dusz, za które należy się pomodlić (np. które „ciebie za życia kochały”, „za zmarłych się nie modliły”, „za poległych w obronie Ojczyzny”, „za pijaństwo męki cierpią”, „dzisiaj do czyśćca się dostały”, „w życiu długów nie wypłaciły”). Pod tabliczką z ową listą była skrzyneczka, z której należało wyciągnąć numer kategorii dusz, przeczytać, odłożyć do następnej skrzyneczki i pomodlić się za dusze osób wymienionych w opisie. Bardzo fajny pomysł! Po wykorzystaniu numerków wracają one do pierwszej kastki, przez co żadna grupa dusz nie jest pokrzywdzona.

Po śniadaniu ździebko pokropił oczekiwany deszczyk, a my w tym czasie udaliśmy się na spacer po Nowogródku. Zaczęliśmy go od pomnika Mickiewicza i Kopca Mickiewicza, który został usypany z ziemi przywiezionej z miejsc, w których przebywał za życia nasz wieszcz narodowy. Z kopca oraz ze wzgórza z malowniczymi ruinami zamku Gedymina rozciągał się piękny widok na ziemie nowogródzką oraz samo miasteczko o sielskiej, niskiej, tradycyjnej zabudowie. Ruiny zamku były uporządkowane, częściowo zrekonstruowane – taki jest kierunek działań władz państwowych, które ratują i dbają o każdą pamiątkę historii narodu. Deszczyk ustał, a my przeszliśmy do Muzeum Mickiewicza, mieszczącego się przy ulicy Lenina 1. Dzięki przewodniczce władającej z przepięknym kresowym akcentem wspaniałą polszczyzną przenieśliśmy się w czasie i wysłuchaliśmy zwięzłej, perfekcyjnie opowiedzianej historii życia poety. Kompendium wiedzy, którą obowiązkowo powinien wysłuchać każdy Polak.

W czasie wolnym pobiegłam z mężem obejrzeć alejkę wzdłuż której postawiono pomysłowe latarenki (stylizowane na tematykę strażacką, muzyczną, rolniczą, …) i wtedy Sławek skręcił nogę. W żadnej z dwóch aptek nie było bandaża, środka na obrzęki i wtedy z pomocą przyszli nasi pielgrzymi, ludzie wspaniali. Kilka pań pospieszyło z pomocą przynosząc żele, maści, ksiądz Ryłko przekazał opaskę elastyczną, wszyscy z troską udzielali rad, aby obrzęk zszedł jak najszybciej. Wszystkim tym naszym wspaniałym kompanom z pielgrzymki składamy tą drogą szczere „Bóg zapłać” i życzymy przede wszystkim dużo zdrowia!

Pożegnawszy gościnny Nowogródek skierowaliśmy się do Grodna. Pani Bożena zapowiedziała niespodziankę! Autokar, prowadzony przez nawigację, wjechał w podrzędne drogi (również bez dziur), później polne wertepy, znowu na asfaltówkę, by zakończyć kurs na łące. Pani Bożena wybiegła do pobliskich zabudowań, pytając o trasę do Starych Wasiliszek. Okazało się, że wszystkie gospodarstwa były opuszczone – ani żywej duszy, żadnego zwierzątka przy domu... Ten niespodziewany przystanek okazał się prawdziwym wybawieniem dla pątników, którzy poprzedniego wieczoru przy kolacji raczyli się kompotem z lekko winnym posmakiem. Autokar zawrócił, właściwa droga odnalazła się i wkrótce wysiedliśmy w Starych Wasiliszkach u drzwi domu, w którym w latach 1939-1958 mieszkał Czesław Wydrzycki, czyli przed Muzeum Czesława Niemena. Tutaj powitał nas Białorusin, który przybył do Starych Wasiliszek będąc fanem Niemena. Zafascynowany tym muzykiem, śpiewakiem, kompozytorem nauczył się grać na akordeonie, poznał szczegółowo życiorys artysty i teraz opiekuje się muzeum. Opowieść jego była bardzo ciekawa. Wizytę w domu zakończył tradycyjny poczęstunek, jaki zawsze czekał na gości w domu Czesława – ciemny chleb ze słoniną i ziołami. Z domu Niemena przeszliśmy wśród drewnianych domków, ogródków zdobnych tulipanami, do miejscowego kościoła. I znowu szczere zdziwienie. W tej niewielkiej wsi znajduje się wielki, bogato zdobiony kościół pw. św. Apostołów Piotra i Pawła, z grotą, za którą znajdowała się kaplica z obrazem Jezusa Miłosiernego. Tutaj wraz z modlącymi się mieszkańcami odmówiliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego. I znowu tutejsi ludzie nie kryli wzruszenia z tego spotkania.

Po drodze odśpiewaliśmy nabożeństwo majowe, a po nim całą „Bogurodzicę”. Ksiądz Dariusz był wielce kontent, gdyż po jednej, poniedziałkowej próbie, śpiew tej trudnej pieśni, pierwszego polskiego hymnu, zabrzmiał wspaniale!

W Grodnie zjedliśmy kolację i udaliśmy się na spoczynek do hotelu Omega.

4 maja, sobota

Grodno zwiedzaliśmy pod opieką pani Swiety, która, jak powiedziała, jest Polką i Białorusinką. Na początek uliczkami miasta przejechaliśmy do jedynej ocalałej w Grodnie bizantyjskiej cerkwi św. Borysa i Gleba, sprzed której rozciągał się widok na Niemen. Po II wojnie światowej cerkiew początkowo była zamknięta, potem urządzono w niej Muzeum Ateizmu, dopiero w latach 90. zwrócono ją wiernym. Akurat kończyło się nabożeństwo i mogliśmy posłuchać, jak brzmi cerkiewny chór w idealnych warunkach akustycznych.

Ostatnią pielgrzymkową Mszę św. księża Dariusz i Piotr odprawili w kolejnym pięknie zdobionym kościele – kościele franciszkanów pw. Matki Bożej Anielskiej. Franciszkanin ojciec Antoni opowiedział nam o świątyni i parafii. Mówił, że rocznie przyjmowanych jest do I Komunii św. około 70 dzieci, że udzielanych jest wiele chrztów, ślubów, a w niedziele kościół wypełniony jest po brzegi. W grodzieńskim klasztorze franciszkanów, a więc i w tym kościele, w latach 1922-1927 duszpastersko udzielał się św. Maksymilian Maria Kolbe. Przy okazji trzeba pochwalić pięknie zagospodarowany teren przykościelny, z figurami świętych, ławeczkami i fontanną.

Po mszy kontynuowaliśmy zwiedzanie. Tym razem wpadliśmy w zachwyt oglądając wnętrze bazyliki mniejszej katedralnej pw. św. Franciszka Ksawerego, założonej przez Stefana Batorego, pierwotnie będącej kościołem jezuitów. Na skutek decyzji władz, od 1960 r. przez 28 lat nie pracował w niej żaden kapłan. Mimo to wierni zbierali się na modlitwy i śpiewy, a w święta i każdą pierwszą niedzielę miesiąca organizowali procesje. Trójpoziomowy, barokowy, 20-metrowej wysokości ołtarz główny, który pomiędzy 20 kolumnami mieści 22 figury, robi wielkie wrażenie! Pani Swieta opowiadając historię świątyni wspomniała wydarzenie, które ją uratowało. Kiedy wyburzano grodzieńskie świątynie, jeden z funkcjonariuszy KGB zdradził komuś plan wysadzenia kościoła. Informacja rozeszła się po mieście z prędkością błyskawicy i już następnego dnia mieszkańcy Grodna zebrali się w świątyni i wypełnili ją tak szczelnie, że nikt z KGB nie mógł wcisnąć się do środka, by podłożyć ładunki wybuchowe. Kościół został ocalony. W podzięce mieszkańcy leżeli krzyżem w kościele i na terenie przykościelnym przez trzy dni.

Kolejnym przystankiem podczas objazdu po Grodnie była wizyta w prawosławnym Pokrowskim Soborze Archikatedralnym Opieki Przenajświętszej Bogurodzicy. Ogrodzenie wokół cerkwi ozdobione było wstążkami i wielkanocnie zdobionymi jajkami. Świątynia została wzniesiona w 1907 roku ku czci żołnierzy rosyjskich poległych w wojnie rosyjsko-japońskiej. Mimo tego, że kapłani grodzieńskiej katedry pomagali partyzantom, wojsku i miejscowej ludności to prawie cały kler soboru został aresztowany przez NKWD pod koniec 1944 roku. Kapłani zostali poddani przesłuchaniom, sądowi i karze więzienia w różnych obozach. Niektórzy z nich ponieśli śmierć w areszcie. Te wydarzenia uwieczniono na obrazach w soborze – co jest ewenementem na skalę światową. Jedynie w tej cerkwi na obrazach widoczni są żołnierze i to z karabinami. Jest tu też wyjątkowy na cerkiewną ikonografię wizerunek Matki Bożej – uśmiechniętej, bez korony, takiej matulki, której niektórym łatwiej zawierzyć swoje problemy i radości. Przed soborem znajduje się rzeźba, przed którą prawosławni modlą się – to też niezwykły fakt, bo prawosławni nie modlą się przed rzeźbami.

Prawie naprzeciw soboru znajduje się dom Elizy Orzeszkowej, która, jak się dowiedzieliśmy, została uznana przez hipisów za ich patronkę.

Wszyscy nasi lokalni przewodnicy mówili pięknie po polsku, ze śpiewnym akcentem, czasami wtrącając białoruskie przerywniki. Wśród wielu szczególnie sympatycznie zabrzmiało „marudniej” wypowiedziane do pana kierowcy zbyt szybko jadącego ulicą, nakazujące zwolnić.

Opuszczając przepiękną, przyjazną Białoruś gromko odśpiewaliśmy koronkę do Miłosierdzia Bożego, co niewątpliwie dopomogło w wyjątkowo sprawnie przeprowadzonej procedurze odprawy na granicy białorusko-polskiej. W okresie powrotu z majówki spędziliśmy na granicy jedynie półtorej godziny, co przy ponad 40 odprawianych osobach jest czasem bardzo krótkim.

W drodze powrotnej obejrzeliśmy film „Zerwany kłos” o błogosławionej Karolinie Kózkównie. Do końca podróży, która zakończyła się chwilę po północy w niedzielę, atmosfera w autokarze była wręcz rodzinna!

***

Każdy otrzymuje od Boga talenty i każdy dostaje tu na ziemskim padole misję. W przypadku księdza Dariusza Ryłko bezsprzecznie jednym z tych darów jest organizowanie pielgrzymek i opieka duchowa nad stadkiem pątników. Wywiązuje się ze swoich zadań perfekcyjnie. Ocena końcowa: celująca.

Nauczycielka mgr Barbara Dembek-Bochniak (powołana do oceniania ;) )

 

 

 

 


 

DROGA KRZYŻOWA ULICAMI SKÓRCZA

 

Wieczorem w Wielką Środę nasza wspólnota parafialna udała się na Drogę Krzyżową ulicami naszego miasta.

Czytania rozważań poszczególnych stacji oraz niesienia krzyża podjęły się wspólnoty oazowe, służba liturgiczna, służba zdrowia, nauczyciele, władze miasta, kandydaci do bierzmowania itd.

Droga Krzyżowa, którą celebrujemy w Wielkim Poście ma nas przybliżać  do tego co przeżywał Jezus Chrystus od ,,judaszowej zdrady” do złożenia w grobie.

Dzisiaj my sami swoimi złymi uczynkami zadajemy ból Chrystusowi oraz tym, że nie przyznajemy się do naszych błędów,tylko maskujemy bezczelnie na wszelkie możliwe sposoby pod tzw. dobrym płaszczykiem.

Czy ktoś z nas potrafiłby podjąć się takiej ofiary jak Jezus na Golgocie?

Jezu cierpiący z miłości do nas, za nasze grzechy, umęczony, przybity do krzyża spójrz na nas niegodnych, przebacz nam nasze winy i miej miłosierdzie dla nas i całego świata.

 

DAWID KIRAGA

 

 


 

 


 

 


 

 

WYWIAD Z KS. KAN. TOMASZEM TRZEBUNIĄ, PROBOSZCZEM PARAFII RZYMSKO-KATOLICKIEJ W UFIE NA URALU (ROSJA)

10 kwietnia zakończyliśmy  parafialne rekolekcje wielkopostne, które poprowadził  ks.  Tomasz  Trzebunia, pracujący w rosyjskim mieście Ufie.  Z księdzem  rekolekcjonistą rozmawiali  Zygfryd Anhalt  i  Czytelniczka

TP (Tygodnik Parafialny): Jak znalazł się ksiądz na Wschodzie? Czy to było księdza marzenie? Czy pomysł narodził się jeszcze przed ukończeniem krakowskiego  seminarium?

Ks. T. T.:  (ks. Tomasz Trzebunia): Trudno powiedzieć, bo moja pierwsza parafia po święceniach była na Ukrainie.  Pracowałem tam przez 9 lat, a potem była Rosja.  Pochodzę z Zakopanego, a  pierwsi  księża  pochodzący z mojego miasta byli księżmi  lwowskimi.  Mój daleki krewny  ksiądz  Tomasz  Trzebunia był jednym z pierwszych zakopiańskich księży lwowskich.

TP: To imię otrzymał ksiądz po krewnym?

Ks. T. T.: Moja mama zawsze nadawała nam podwójne imiona,  żeby w rodzinie nie było samych Józefów  i  Marii .  Dlatego jestem  Tomasz  Józef, żeby uczcić  dziadków. O księdzu raczej mama nie myślała.   W szkole lubiłem język  rosyjski, chociaż nie zawsze miałem piątki. Jak byłem w seminarium Wschód zaczął się otwierać,  zaczęli tam jeździć starsi koledzy.  Na Ukrainę pojechałem jako diakon do pomocy  w wakacje, a później  na praktykę. Po święceniach  za zgodą księdza kardynała Franciszka  Macharskiego, wyjechałem na  Ukrainę, na której byłem 9 lat.  Był to bardzo dobry czas dla mnie, ale ciągnęło mnie dalej.  Kiedyś przyjechałem do Rosji, gdzie poszliśmy w góry.  Okazało się, że całkiem  dobrze pamiętam język rosyjski.  Ktoś zapytał  mnie wprost  czy nie chciał bym  przyjechać do Rosji  i  tak się tam znalazłem.

TP: Jak wygląda praca duszpasterska w Rosji? Czy  relacja parafian z kościołem ogranicza się do niedzieli i  świąt, czy działają jakieś duszpasterstwa?

Ks. T. T.: W różnych miejscach bywa różnie. W mojej parafii, która liczy  około 100 osób nie mamy kościoła.  Dopiero dostajemy miejsce pod jego budowę.

TP: Czyli  mszę świętą odprawia ksiądz w kaplicy?

Ks. T. T.: Mamy dwie kaplice.  Jedna w mieszkaniu w bloku, a jedna na parterze domu mieszkalnego.  Główna cześć  życia parafialnego jest skupiona na sobocie i niedzieli. Czasem są jakieś grupy, które spotykają się w piątek, aby czytać Pismo Święte.  To oczywiście nie dotyczy chorych, bo do chorych można pojechać w innym czasie. Teraz akurat jestem bez chorych, bo umarli mi ci, których odwiedzałem.  Jakiś czas temu, gdy ich miałem, to ich odwiedziny nie ograniczały się tylko do chorego.  Zbierała się wtedy rodzina i była okazja aby wypić „czaj” i porozmawiać. Nasza parafia jest zróżnicowana.  Można podzielić  ja na dwie części: rosyjskojęzyczną  i wietnamskojęzyczną.

TP: Jak znaleźli się tam Wietnamczycy?

Ks. T. T.: Przyjechali do pracy.  Katolików jest około  50 osób, są to całe rodziny.

TP: A jak z komunikacją? Mówią  po rosyjsku?

Ks. T. T.: Dzieci  i młodzież mówi ą po rosyjsku, dorośli różnie. Od czasu do czasu ( np. na początku wielkiego postu) zapraszamy księży wietnamskich, jest dwóch takich księży w Moskwie.  Natomiast mi udało się nauczyć  część mszy świętej po wietnamsku.  Jest to język dla nas trudny bo tonalny.  Znaczenie słowa zmienia się w zależności od tonu w którym jest wypowiadany. Na szczęście w liturgii wszystko się śpiewa a melodia uwzględnia tony i pozwala właściwie wypowiedzieć  modlitwy.

TP: To trzeba mieć dobry słuch. Tak jak do muzyki.

Ks. T. T.: Tak.  Moi wietnamscy parafianie przygotowali mi materiały, żebym mógł nauczyć części stałych mszy świętej.  Prawie wszystkiego się już nauczyłem.  Wietnamczycy mają oddzielną mszę  święta w niedzielę wieczorem. Mamy lekcjonarze wietnamskie i mszał.  Wszystko co mogę powiedzieć  w ich języku jest po wietnamsku, czego nie mogę, jest po rosyjsku.  W ten sposób się modlimy.  Wietnamczycy  bardzo dobrze przygotowują się do liturgii, są bardzo dobrze zorganizowani.  Nie ma dla nich problemu, żeby zostać po mszy świętej i  zrobić próbę śpiewu.  Dzięki nim mamy jeszcze wieczorną mszę niedzielną, na którą też czasami  przychodzą parafianie rosyjskojęzyczni.

TP: A ta cześć rosyjskojęzyczna  to tylko Rosjanie?

Ks. T. T.: Nie, ta część nie jest jednolita.  Mamy też Tatarów, Niemców, Litwinów oraz grupę studentów z  innych części świata np.  z Afryki czy Ameryki  Łacińskiej.  W mieście gdzie pracuję, jest dużo studentów zagranicznych.  Moi parafianie to także  miejscowi  Rosjanie  i ludzie, którzy przyjechali  do  Ufy  pracować . Mamy Słowaków i nawet Polaka.

TP: Jaki jest przekrój wiekowy księdza parafian?

Ks. T. T.: Niedawno nasza najstarsza parafianka obchodziła 90 lat. Mamy też kilkulatków.  Średnia wieku, choćby ze względu na  studentów nie jest zbyt wysoka.  Nie są to tylko osoby starsze.

TP: Tęskni ksiądz za Polską?

Ks. T. T.: Podoba mi się jak przyjeżdżam do Polski , ale mało tęsknię za tymi miejscami w których byłem . Cieszę się jak wracam do rodzinnego domu w Zakopanem, żeby pobyć z rodzicami.  Lubię chodzić po górach i jeździć na nartach.

TP: Podoba się  księdzu na Pomorzu?

Ks. T. T.: Tak, chociaż dopiero te tereny poznaję.

TP:  Dziękujemy za poprowadzone rekolekcje   i  rozmowę.  Życzymy Bożego  błogosławieństwa i radości z pracy duszpasterskiej. Do zobaczenia na  Pomorzu  lub na  górskich szlakach.

Ks. T. T: Bóg zapłać.

 

 


 

Świadectwo z rekolekcji wielkopostnych dla dzieci i młodzieży w Skórczu

 

Okres Wielkiego Postu kojarzy nam się zapewne z czasem odnowy swojego wnętrza i pracy nad własnymi niedoskonałościami. Taką ,,duchową metamorfozą” były na pewno rekolekcje prowadzone dla szkół: począwszy od przedszkola aż do klas ponadgimnazjalnych. Wspólnie z klerykiem Mateuszem Meyerem pomagaliśmy przy organizacji rekolekcji. Osobiście będąc alumnem trzeciego roku, miałem okazję po raz pierwszy skonfrontować się z taką pomocą przy rekolekcjach wielkopostnych. Razem z diakonem Adamem Chyłą zostałem wyznaczony do klas 0-3. Początkowo przypuszczałem, że będzie to trudne zadanie. Jednak już po pierwszym dniu, byłem ogromnie zaskoczony ogromnym zaangażowaniem i współpracą płynącą ze strony zarówno uczniów jak i grona pedagogicznego.

Temat, który wybraliśmy brzmiał ,,Podróż po drogach wiary”. Podczas pierwszego dnia porównywaliśmy naszą wiarę do ziarnka gorczycy, które jest bardzo małe, lecz wyrasta na duże drzewo. Śpiewaliśmy różnorakie piosenki a także zostały wykonane prace plastyczne na temat przypowieści. Następnego dnia uświadomiliśmy sobie o ogromnym wsparciu Anioła Stróża w życiu codziennym. Dodatkowo przeprowadziliśmy razem z Diakonem drogę krzyżową z rekwizytami. Przypominała ona podróż statkiem razem z Jezusem w wyniku której znaleźliśmy największy skarb świata – Życie. Podczas trzeciego, ostatniego dnia rekolekcji dzieci miały okazję wysłuchać niezwykle interesującej i ważnej opowieści o ludzkim życiu. Przedstawiła to pani Marta Wielgosz z fundacji Małych Stópek ze Starogardu Gdańskiego. Następnie uczniowie wykonali prace pt. „Ogródek Pana Boga”, która polegała na zrobieniu kwiatów z kolorowych kartek. Wspomniane wykonane kwiaty, zostaną wręczone matkom związanym z fundacją „Małych Stópek”. Kleryk Mateusz Meyer natomiast wraz z rekolekcjonistą księdzem Krzysztofem Daleckim przeprowadzili rekolekcję dla klas IV i VIII oraz szkół ponadgimnazjalnych. Ksiądz Krzysztof przybliżył młodzieży wiele istotnych faktów wypływających z Pisma Świętego, dających zupełnie nowe wręcz świeże spojrzenie na historię zbawienia. Rekolekcje zakończyły się Mszą Świętą, podczas której pani Marta ponownie przedstawiła tym razem dla młodzieży problem wynikający z dokonywanej aborcji, a także opowiedziała o działaniu stowarzyszenia „Małych Stópek” na co dzień.

Na koniec pragnę wspólnie z klerykiem Mateuszem bardzo podziękować wszystkim tym którzy mieli wpływ na przebieg rekolekcji: gronu pedagogicznemu szczególnie paniom: Barbarze Czyżewskiej i Wioletcie Jasińskiej, za ogromną pomoc i wsparcie, drogim dzieciom oraz młodzieży za mądrość i chęć do przyjęcia nauki Chrystusowej, księżom wikariuszom ze skórzeckiej parafii za miłe przyjęcie, panom kościelnym, pani kucharce, księdzu Krzysztofowi Daleckiemu oraz diakonowi Adamowi Chyle za przewodnictwo w tych rekolekcjach a nade wszystko księdzu proboszczowi Dariuszowi Ryłce za to, że ma niezwykle otwarte serce dla każdego. Bóg Wam wszystkim zapłać! Szczęść Boże!

 

kl. Patryk Jutrzenka Trzebiatowski, WSD Pelplin, rok III


 

 


 

 


 

WARSZTATY GOSPEL W NASZYM MIEŚCIE

Dnia 9.03.2018 roku w Publicznej Szkole Podstawowej w Skórczu, dzięki uprzejmości Pani Dyrektor Anny Bielińskiej, miało miejsce niezwykłe wydarzenie. Mieliśmy okazję gościć Piotra Pawlickiego - dyrygenta i instruktora muzyki gospel. Podczas kilkugodzinnych warsztatów uczestnicy mieli okazję zmierzyć się, aż z siedmioma utworami w opracowaniu trzygłosowym. Znalazły się wśród nich utwory autorstwa Piotra Pawlickiego, Jacka Sykulskiego, M. W. Smitha, Artura Kaszowskiego oraz utwór finałowy grupy U2 - I still haven’t found what I’m looking for. Gościliśmy wiele wyjątkowych i niezwykłych osób. Niektórzy z uczestników po raz pierwszy mieli okazję uczestniczyć w takim spotkaniu. Było intensywnie, było wyczerpująco, ale niezwykła atmosfera panująca na warsztatach rekompensowała cały trud. Finałem pracy Piotra i „warsztatowiczów” był koncert, który towarzyszył Mszy Świętej o godzinie 11, w Kościele pw. Wszystkich Świętych. Byliśmy świadkami, jak rozbrzmiewająca w murach Kościoła muzyka, poruszała serca wiernych. Rozdawaliśmy uśmiechy, wielbiąc Pana. Wszystkim zaangażowanym w organizację tego wydarzenia składamy serdeczne podziękowania za nieocenioną pomoc i okazane zaufanie!

 

 

 


 

 

POŁĄCZYŁ NAS JEZUS I MIŁOŚĆ DO RUCHU WIARA I ŚWIATŁO…
-CZYLI KILKA SŁÓW O WYJĄTKOWYM SPOTKANIU W KASPARUSIE

 

W dniach 22-24 lutego 2019r., w Kasparusie  miało miejsce  szczególne spotkanie- spotkanie Polskich Rad Prowincji wspólnot Wiara i Światło. Zorganizował je ksiądz Dariusz Ryłko oraz Urszula Czyrnecka. Ksiądz Darek- nasz Gospodarz, pełnił przez ponad 10 lat funkcję kapelana prowincji w Polsce Północnej. Natomiast Ula jest wicekoordynatorem międzynarodowym, która  troszczy się o wspólnoty w naszym kraju i reprezentuje je w świecie (Ruch Wiara i Światło jest Ruchem Międzynarodowym).

Na spotkanie przyjechali koordynatorzy czterech polskich Prowincji: Północnej, Centralno-wschodniej, Zachodniej i Południowej, a także wicekoordynatorzy Prowincji, kapelani Prowincji, przyjaciele, osoby z niepełnosprawnością. Razem trzydzieści cztery osoby.

Czas modlitwy, słuchania, spotkania, dzielenia oraz radosnego świętowania- tak można określić ten wyjątkowy czas w Kasparusie. Każdy dzień wypełniony był obecnością Pana Jezusa, obecnego na Eucharystii, modlitwie i w drugim człowieku. To On nas jednoczył podczas spotkania polskich rad prowincji. Niech Pan będzie uwielbiony za dobro, którym nas obdarzył.

Temat naszego spotkania formacyjnego brzmiał: „Mów Panie, bo sługa Twój słucha”, więc uczyliśmy się słuchać J! Słuchaliśmy Boga, mówiącego do nas poprzez Słowo Boże,  w ciszy naszego serca, przez kapłanów, naszą Ulę i każdego z uczestników.

Wysłuchaliśmy biblijnego opisu budowy świątyni Jerozolimskiej oraz komentarza, wprowadzającego nas w warsztaty. Następnie każda Rada Prowincji (delegaci z poszczególnych obszarów Polski) dostała za zadanie przedstawić budowę świątyni w formie artystycznej. Grupy zaprezentowały wszystkim uczestnikom owoce swojej pracy- pojawiły się piosenki, scenki, odczytanie wybranego fragmentu Słowa Bożego.  Wszyscy wykazali się bogatą pomysłowością.

Nie zabrakło również spotkania w małych grupkach dzielenia, podczas którego mogliśmy pochylić się nad dwoma pytaniami: 1) Czy moja wspólnota jest Bożą świątynią?, 2) Po czym poznajemy, że jest Bożą świątynią? Pobudziły nas one do refleksji, zastanowienia. Dzieliliśmy się naszymi przemyśleniami i doświadczeniami naszych wspólnot.

Wielką naszą radością było również sobotnie spotkanie z księdzem biskupem Ryszardem Kasyną- biskupem Diecezji Pelplińskiej. Niesamowity czas! Mięliśmy możliwość poznać Osobę księdza biskupa i Jego Ekscelencja mogła bardziej poznać nasz Ruch Wiara  i Światło. Przy okazji naszego spotkania  zobaczyliśmy m.in. piękną kaplicę, w której poleciliśmy Panu Jezusowi nasze wiaro-świetlane wspólnoty.

Po spotkaniu z Księdzem Biskupem udaliśmy się do Bazyliki Katedralnej w Pelplinie. Tam wysłuchaliśmy historii kościoła i podziwialiśmy jej piękną architekturę.

W czasie weekendowego spotkania w Kasparusie naszym stałym punktem programu było świętowanie, czyli wspólny czas przy kawie, herbacie i domowym cieście. Czas rozmów, żartów, radości. Ten czas bardzo lubią nasze wspólnoty Wiara i Światło. W czasie świętowania, przy stole zawiązują się między nami relacje, oparte na przyjaźni, życzliwości
i miłości do bliźniego.

Jeden weekend w Kasparusie, a tyle wrażeń, spotkań, refleksji i radości! Połączył nas Pan Jezus i miłość do Ruchu Wiara i Światło! A teraz dzielimy się tą radością spotkania z naszymi wspólnotami.

Joanna Walczak

Koordynator prowincji Polska Północna

 


 

JASEŁKA UCZNIÓW SZKOŁY PODSTAWOWEJ W SKÓRCZU

 

Niedziela 6 stycznia br. Uroczystość Objawienia Pańskiego zwane również Świętem Trzech Króli stała się dla nas jeszcze bardziej niezwykła ponieważ w naszym kościele parafialnym wystąpiła grupa młodych artystów ze Szkoły Podstawowej w Skórczu pod opieką pani katechetki Basi Krzyżanowskiej.

Przesłaniem Jasełek było ukierunkowanie nas na sens przyjścia na świat Jezusa, Księcia Pokoju, który urodzony w ubogiej betlejemskiej stajence wśród zwierząt jest naszym Zbawicielem,

Jak można zauważyć św. Paweł w liście do Filipian pisał tak : „Chrystus Jezus, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności aby na równi być z Bogiem. Lecz ogołocił samego  siebie przyjąwszy postać sługi...”.

Jezus przyszedł na świat aby służyć,  aby dać świadectwo prawdzie on jest naszym Odkupicielem z niewoli grzechu. Tylko na nim mamy się opierać i Jego brać za przewodnika w życiu, Jezus Chrystus jest najlepszym nawigatorem do prowadzenia nas po właściwych ścieżkach.

 

Dawid Kiraga

 


 

 


 

 


 

 

 

MARSZ WSZYSTKICH ŚWIĘTYCH

 

Jak co roku w dniu poprzedzającym Uroczystość Wszystkich Świętych parafianie skórzeccy udali się ulicami naszego miasta w Marszu Wszystkich Świętych.

Marsz ma zawsze to samo przesłanie manifestację przynależności do uczniów Chrystusa oraz prośby do Matki Bożej i błaganie o opiekę świętych Pańskich.

Dzień odbycia się marszu nie jest przypadkowy, mianowicie pokrywa się on z pogańskimi obchodami i zabawami lecz ma całkiem inne znaczenie niż pogańskie głupoty robione w tym dniu.

W naszych sercach Bóg, na ustach śpiewany różaniec i pieśni, tak to wyglądało.

Bóg nasz najwspanialszy Ojciec Niebieski, dał nam świętych, by oni byli jego narzędziem, pośrednikami na tym świecie, by za ich wstawiennictwem mogli poprosić Stwórcę o pomoc.

Święci są posłani przez Pana by również stać się naszymi opiekunami każdego dnia w każdej sytuacji życiowej.

Wszyscy Święci pomagajcie nam w kroczeniu przez życie pokazujcie nam właściwą drogę, która prowadzi do Boga i nauczcie nas jakimi być by również stać się kiedyś świętymi AMEN.

 

DAWID KIRAGA

 

 


 

FOOTSAL MINISTRANTÓW

W minioną środę, 24 października, odbyły się na hali sportowej przy lubichowskiej szkole dekanalne rozgrywki w piłkę nożną halową w ramach ogólnopolskiego turnieju w tej dyscyplinie. Z naszego skórzeckiego dekanatu do rozgrywek przystąpiło 5 drużyn z trzech parafii: Kościelnej Jani, Lubichowa i Skórcza, które pojawiły się pod opieką swoich duszpasterzy: ks. Krzysztofa Kocha, ks. Mariusza Stoltmana i ks. Karola Gierszewskiego. Do etapu rejonowego w kategorii wiekowej 2003-2006 przeszła drużyna ministrantów z Lubichowa, natomiast kategorię 1998-2002 podczas rozgrywek rejonowych reprezentować będzie zwycięska drużyna ministrantów ze Skórcza. Zwycięzcom gratulujemy i życzymy dalszych sukcesów.

 

 


 

 

 


 

SPOTKANIE MŁODYCH PRZYJACIÓŁ RUCHU WIARA I ŚWIATŁO PROWINCJI POLSKA PÓŁNOCNA

W dniach 29-30.09.2018r. młodzi przyjaciele z Ruchu Wiary i Światła z okolic Szczecina, Bydgoszczy, Więcborka i Skórcza spotkali się po raz kolejny w malowniczym Kasparusie, gdzie przez 3 dni mogli spędzić czas na wspólnej integracji, zabawie i modlitwie. Wydarzeniem, które szczególnie  zapadnie nam w pamięć był wspólny spływ kajakowy rzeką Wdą. Dopisała pogoda i świetna dyspozycja fizyczna wszystkich kajakarzy. Szczególnie dziękujemy za uprzejmość i hojne serce naszego Kapelana Prowincji Polski Północnej  – ks. Darka Ryłko, który z radością wspiera młodą gałąź Ruchu, jest zawsze otwarty na nasze pytania i potrzeby. Dziękujemy naszym niezastąpionym Mamom: Krystynie i Ewie, które służą swoimi niezwykle cennymi umiejętnościami w kuchni oraz ciepłem, otwartością i dobrą matczyną radą. Dziękujemy także wszystkim uczestnikom spotkania za ich obecność oraz tym, którzy przyczynili się do organizacji – Ani z Bydgoszczy i Mateuszowi ze Szczecina. Dzięki takim ludziom jak Wy nasi mali, niepełnoprawni przyjaciele i ich rodziny są bliżej Pana i ludzi.

Szpaczek

Poniżej kilka słów od młodzieży uczestniczącej w Spotkaniu:

Kasparus dla młodych był bardzo ciekawym i miłym doświadczeniem: Mogliśmy poznać innych ludzi, zajmujących się tym co my, powymieniać się doświadczeniami i wspólnie się bawić. Idealnie pasuje tu powiedzenie „do tańca i do różańca”. Podobało mi się to, że mogliśmy wspólnie się pośmiać i poszaleć, ale razem też skupić się na modlitwie. Mam nadzieję, że będą kolejne takie okazje do spotkań między członkami naszego ruchu. Myślę, że to był bardzo owocny czas.” – Zuza, Więcbork

„Czas, który spędziłam w Kasparusie był przepełniony radością. Mogłam poznać wielu wspaniałych ludzi, którzy tak jak młodzież z naszej wspólnoty - Więcborskie Rykotki, opiekują się osobami z niepełnosprawnością. Na spotkani tym czułam się bardzo dobrze. Mogłam zdobyć doświadczenie poprzez opowieści innych ludzi, jednocześnie dobrze się bawiąc. Również zaimponowało mi to, że młodzi ludzie, których tam spotkałam potrafili łączyć zabawę z modlitwą. Bardzo cieszę się, że mogłam spędzić czas w takim miejscu i z członkami ruchu Wiaro-Świetlanego.” -  Wiktoria, Więcbork

 

 


 

 


 

 


 

DZIEŃ CHOREGO W SANKTUARIUM W PIASECZNIE

 

12 września w czasie oktawy odpustu ku czci Narodzenia Najświętszej Maryi Panny udaliśmy się w autokarową pielgrzymkę w DZIEŃ CHOREGO do Sanktuarium w Piasecznie. Pod przewodnictwem p. Eryki Chojnackiej i p. Heleny Nowakowskiej, natomiast duszpasterską opieką otoczył nas ks. diakon Dawid Braun.

W czasie przebywania w piaseckim sanktuarium uczestniczyliśmy w Nowennie ku czci Matki Bożej Piaseckiej oraz we Mszy świętej po której celebrans udzielił wszystkim zebranym chorym Błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem.

Maryja daje nam czas łaski podczas, którego możemy przyjść do Niej z tym co nas boli, co nie pozwala nam funkcjonować prawidłowo. To czy otrzymamy to o co prosimy Najświętszą Panienkę jest zależne od tego czy jest to zgodne z Wolą samego Stwórcy. Wielu twierdzi w czasie choroby cytuję  ,,Bóg mnie opuścił”, a to jest najgłupsze zdanie jakie można powiedzieć. Bóg nikogo nie opuszcza tylko w cierpieniu uczy nas ufności. Wszystko zależy od nas czy otworzymy się na Boże działanie by On mógł nas przenikać i wlać w nasze serca zdroje łask.

Maryjo Opiekunko chorych wstawiaj u Boga  się za Twymi dziećmi, Matko Jedności,

Pani Piasecka otaczaj nas swoją Matczyną opieką.  AMEN.

 

DAWID KIRAGA

 


 

PIESZA PIELGRZYMKA DO PIASECZNA

9 września po raz kolejny ze Skórcza  wyruszyła piesza  pielgrzymka do Sanktuarium Najświętszej Marii Panny Królowej Jedności i Pomorza w Piasecznie. Jednak tegoroczne  uroczystości odpustowe miały szczególny charakter, gdyż w tym roku obchodzimy 50. rocznicę koronacji figury Matki Bożej Piaseckiej. W 1968 roku figurę koronował ówczesny kardynał  Karol Wojtyła,  późniejszy papież Jan Paweł II.

O godzinie  4.30  ponad stuosobowa grupa skórzeckich parafian,  pod przewodnictwem ks. Karola Gierszewskiego i księdza diakona, wyruszyła na pielgrzymi szlak. Najmłodszą uczestniczką pielgrzymki była zaledwie ponad roczna Faustyna, która do Matki Bożej udała się razem ze swoimi rodzicami i starszymi siostrami. Każdy z nas szedł, niosąc ze sobą różne intencje, dziękując Panu Bogu za otrzymane łaski i prosząc o dalsze. Swoją modlitwą ogarnialiśmy nasze rodziny, kapłanów, przyjaciół. Nie zabrakło także modlitwy za naszych bliskich zmarłych. A w 100. lecie odzyskania przez Polskę niepodległości, szczególnie za tych, którzy oddali swoje życie za naszą Ojczyznę. Czas na pielgrzymim szlaku wypełniało nam rozważanie tajemnic różańca, konferencja prowadzona przez ks. Karola oraz śpiew. Prawie  dwudziestokilometrowa trasa minęła nam bardzo szybko i około godziny  9.30 dotarliśmy do kościoła w Piasecznie. Na miejscu mogliśmy uczestniczyliśmy we mszy świętej odpustowej pod przewodnictwem  Księdza Kardynała  Stanisława Dziwisza.

W imieniu uczestników pielgrzymki dziękuję księdzu Karolowi i księdzu diakonowi  za wiele mądrych słów, które padły w czasie rozważań.  Dziękuję paniom prowadzącym  śpiew i panom porządkowym, a wszystkim uczestnikom  za modlitwę i miłą pielgrzymkową atmosferę. Na koniec pamiętajmy o słowach świętego Augustyna: „Idziemy do Boga nie drogą, lecz miłością”.

 

Czytelniczka

 


 

GOŚĆ W DOM - BÓG W DOM

Pierwszy dzień września zawsze mija pod znakiem ważnych wydarzeń. W bieżącym roku decyzje biskupa diecezjalnego jeszcze bardziej urozmaiciły nam tę datę. Bowiem od soboty posługę w naszej parafii rozpoczęli ks. dr Michał Glaza oraz dk. Dawid Braun.

Ks. Michał, który będzie tu pracował w charakterze wikariusza, pochodzi z parafii św. Michała Archanioła w Zblewie. Święcenia prezbiteratu przyjął w 2009 r. w Pelplinie. Po święceniach był wikariuszem w parafii św. Józefa w Tczewie, a następnie został skierowany na studia do Lublina. Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim uzyskał tytuł doktora w zakresie nauk teologicznych oraz magistra psychologii. Jest także wykładowcą Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu i Wyższego Seminarium Duchownego w Pelplinie.

Dk. Dawid Braun, który rozpoczął swoją praktykę, pochodzi z parafii św. Jana Chrzciciela w Pieniążkowie. W naszej parafii będzie przebywał do końca września, gdy nadejdzie czas powrotu do seminarium na ostatni rok formacji i bezpośrednich przygotowań do przyjęcia święceń kapłańskich. W czerwcu 2018 r. w pelplińskiej katedrze przyjął sakrament święceń w stopniu diakonatu.

Jesteśmy wdzięczni Panu Bogu, że będziemy mieli okazję czerpać z pracy i doświadczenia naszych nowych księży. Życzymy im także, by czas spędzony w Skórczu, w przyszłości zawsze  dobrze im się kojarzył.

Krystian Rink

 


 

CHLEBA NASZEGO POWSZEDNIEGO DAJ NAM DZISIAJ

W niedzielę, 2 września, jak co roku odbyły się dożynki parafialne. Tym razem za ich organizację było odpowiedzialne sołectwo Wielbrandowo. Wszystko rozpoczęło się uroczystą Mszą świętą o godz. 9, pod przewodnictwem ks. Proboszcza. Przed jej rozpoczęciem miało miejsce poświęcenie jak zawsze pięknego i wyszukanego wieńca dożynkowego. Po zakończonej liturgii nastąpiła kolejna część świętowania w ogrodzie plebanijnym. Tam każdy z wielką gościnnością każdy został uraczony poczęstunkiem.

Dożynki są coroczną okazją do podziękowania dobremu Bogu owoce ciężkiej pracy rolników, z której wszyscy nieustannie korzystamy oraz za Jego błogosławieństwo w tej pracy. Jednak przygotowanie takiego przedsięwzięcia, jakim są dożynki, również jest bardzo angażujące. Dlatego wszystkim, którzy w jakimś stopniu byli zaabsorbowani ich organizacją składamy serdeczne Bóg zapłać!

Krystian Rink

 


 

 


 

WYJAZD PARAFIALNY

Czas wakacji to zawsze okazja do wielu nowych doświadczeń. Z pewnością czymś takim był wyjazd parafialny, w którym uczestniczyli ministranci i członkowie oazy, na południe Polski. Dwudziestu osobowa grupa wyruszyła w 6 sierpnia, wraz z ks. Karolem i opiekunami.

Pierwszym punktem docelowym naszej wycieczki była Jasna Góra w Częstochowie. Spędziliśmy tam chwilę na modlitwie, była okazja by odwiedzić tak ważne dla Polski miejsce, a także zjeść obiad. Następnie ruszyliśmy do kolejnego interesującego i poruszającego miejsca, jakim jest niemiecki obóz koncentracyjny Auschwitz w Oświęcimiu. Dla wielu z nas była to pierwsza okazja do zwiedzania tego żywego pomnika niezwykle tragicznej historii wielu ludzi. Rozliczne opowieści w pełni zaangażowanego przewodnika zafrapowały wszystkich uczestników wyjazdu, od najmłodszego do najstarszego. Po tak dużej dawce wrażeń udaliśmy się w końcu na miejsce naszego noclegu, tj. Kalwarii Zebrzydowskiej. Mieliśmy ogromne szczęście nabierać sił na kolejny dzień w otoczeniu gór i cieniu kalwaryjskiego sanktuarium.

Kolejny dzień rozpoczęliśmy najlepiej, jak się tylko da, czyli Mszą świętą. Po niej udaliśmy się do Wadowic, gdzie zobaczyliśmy kościół, w którym został ochrzczony św. Jan Paweł II. Wreszcie zmierzaliśmy już bezpośrednio do chyba najbardziej wyczekiwanego miejsca. Mowa tutaj o największym rodzinnym parku rozrywki w Polsce- Energylandii- w Zatorze. Jest to ogromny plac naszpikowany atrakcjami. Uczestnicy wyjazdu na oddaniu się rozrywce mieli 9 godzin i w pełni je wykorzystali. Po dniu równie radosnym, ekscytującym, co wyczerpującym, wyruszyliśmy w drogę powrotną do Skórcza. Na miejsce trafiliśmy 8 sierpnia w nocy.

Tego typu wyjazdy są zawsze niepowtarzalną okazją do spędzenia chwil, które zapamiętuje się niekiedy do końca życia. Po kolejnym doświadczeniu radości uczestników mamy nadzieję, że w przyszłym roku również będziemy mieli szczęście uczestniczyć w takiej wycieczce.

 


 

SZPACZKI W KASPARUSIE

 

W dniach 24-27.06.2018r. w Kasparusie odbył się obóz wspólnoty Szpaczki Ruchu Wiara i Światło. Jak co roku spędziliśmy wspólnie kilka radosnych dni, będących czasem wypełnionym odpoczynkiem, zabawą, formacją, modlitwą. Odbyliśmy wycieczkę do Gniewu, gdzie zwiedziliśmy zamek. Odwiedziliśmy także Sanktuarium w Piasecznie, gdzie mięliśmy wspólną Drogę Krzyżową.

Serdecznie dziękujemy wszystkim naszym dobrodziejom, którzy przyczynili się do organizacji obozu, w tym: pp. Marioli i Robertowi Ciesielskim, pp. Dorocie i Waldemarowi Ciesielskim, pp. Marii i Piotrowi Szachta, p. Hannie Kozłowskiej, p. Wiolecie Kuklińskiej, Firmie Iglotex, naszym kierowcom, w tym ks. Krzysztofowi i p. Agnieszce Reszka.

Szpaczek

 

 


 

 


 

 

Po raz kolejny w naszej parafii odbył się Marsz dla życia i rodziny podczas którego nie zabrakło obecności ks. Tomasza Kancelarczyka Prezesa Fundacji Małych  Stópek w Szczecinie.

Wszyscy udaliśmy się z transparentami  na ulice miasta by pokazać innym, że nie pozwalamy aby wśród nas szerzyła się fala zabójstw dzieci nienarodzonych.

Aborcja to wielka zbrodnia oraz jak to ujął Papież Franciszek ,,obraz nazizmu''. Bóg daje życie i je zabiera. Matka zgadzająca się na aborcję oraz inni pomagający jej w tym czynie popełniają ogromny grzech.

Życie jest świętością, której  należy bronić a nie zamykać w zalążku, nieważne czy dziecko poczęło się w wyniku złego czynu czy inaczej, każde życie jest święte jest wielkim darem od Stwórcy.

Naszym zadaniem jest się modlić aby zakończył się ten haniebny proces, nie pozwólmy aby niewinne dzieciątka pozbawiane były życia, stańmy z uniesionym czołem z Bogiem w sercu i zatrzymajmy to zło. Dziecko nienarodzone to nie kurz, który należy wyczyścić odkurzaczem, to żywa istota wydająca ,, NIEMY KRZYK''.

 

DAWID KIRAGA

 

 

 

 


 

,,PEREGRYNACJA FIGURY MATKI BOŻEJ PIASECKIEJ”

,,PRYMICJE O. PIOTRA LOOSE”

19 i 20 Maja zostaną nam głęboko w pamięci z powodu wielkich wydarzeń, które miały miejsce w naszej parafii.

Pierwszym z nich była Peregrynacja Figury Matki Bożej w znaku figury Piaseckiej. Po figurę do Sanktuarium piaseckiego wybrały się dzieci pierwszokomunijne. W czasie łaski  była okazja do czuwań modlitewnych oraz nowenny do Matki Bożej Piaseckiej wraz z czytaniem próśb i podziękowań.

Drugim wydarzeniem była Pierwsza Msza święta O. Piotra Loose, zakonnika Towarzystwa Ducha Świętego wraz z księżmi dekanatu skórzeckiego u stóp Maryji.

Oprawę muzyczną przygotował chór Cantores Omnium Sanctorum, oraz Państwo Ciesielscy.

Bóg daje nam wielkie możliwości , by każdy z nas nie czuł się opuszczony i samotny. Pamiętamy bardzo dobrze słowa Jezusa skierowane do św. Jana ,, oto Matka twoja” . W tym momencie Jezus dał nam swoją Matkę Maryję aby stała się również naszą Matką. Nieraz koleje losu sprawiają, że zostajemy sami nie ma rodziców ale nie możemy zapomnieć, że jednak nie zostajemy pozbawieni Matki bo mamy Matkę Bożą, która tak jak Ojciec Niebieski kocha wszystkie swoje dzieci rozproszone po całej ziemi.

Dawid Kiraga

 

 


 

Mija 25 lat od chwili, gdy przez włożenie rąk

Jego Eminencji Księdza Kardynała Franciszka Macharskiego, Metropolity Krakowskiego,

otrzymałem z Bożej łaskawości

Sakrament Kapłaństwa na stopniu prezbiteratu.

Stało się to 15 maja 1993r. w Katedrze Wawelskiej.

Dziękując Najwyższemu Panu za to, że w swoim Miłosierdziu raczył mnie wybrać na swojego sługę

oraz za wszelkie łaski, jakich z Bożej szczodrobliwości w tym czasie doświadczyłem,

również przez pośrednictwo ludzi, których Pan postawił na mojej drodze,

pragnę serdecznie zaprosić

PT Parafian

na uroczystą Mszę św., którą sprawował będę z tej okazji

w sobotę, 26 maja 2018r. o godz. 14.00.

Po Mszy św. serdecznie zapraszam

na spotkanie przy grillu w ogrodzie za Caritasem.

Ks. Dariusz Ryłko

 

Proszę również, by miejsce kwiatów zajęły przybory szkolne, które przekażemy

na rzecz Domu Dziecka prowadzonemu przez SS. Miłosierdzia w Kartuzach.

 


 

 


 

Szpaczki na 40-leciu Wiary i Światła w Kalwarii Zebrzydowskiej

W dniach 4-6 maja parafialna wspólnota Szpaczki wraz z grupą naszych parafian i bydgoską wspólnotą „Piastowskie Pucie” uczestniczyła w pielgrzymce do Kalwarii Zebrzydowskiej, Częstochowy, Wadowic i Krakowa. Odwiedziliśmy m.in.: Sanktuarium pasyjno-maryjne w Kalwarii Zebrzydowskiej, Jasną Górę, Muzea Świętego Jana Pawła II w Wadowicach i Krakowie, Wawel, Opactwo Benedyktynów w Tyńcu, Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

Szczególnym wydarzeniem podczas pielgrzymki było uczestnictwo w obchodach 40-lecia Wiary i Światła w Kalwarii Zebrzydowskiej, na którym zgromadziły się niemal wszystkie wspólnoty z czterech części Polski: centralo-wschodniej, zachodniej, południowej i północnej. Wśród zaproszonych gości byli m.in. ks. bp Henryk Ciereszko, kapelan międzynarodowy o. Isaac Martinez, koordynator międzynarodowy Gislain du Chene, ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski wraz z Fundacją Brata Alberta, czy siostrzane wspólnoty L’Arche (Arka). Podczas spotkania uczestniczyliśmy wspólnie w Ceremonii Światła, świętowaniu, oraz pięknej, uroczystej Mszy Świętej, podczas której obecny był obraz Matki Bożej Kalwaryjskiej. Mięliśmy  okazję spotkać starych dobrych znajomych z całej, polskiej, wiaro-świetlanej rodziny.

Serdecznie dziękujemy Ks. Dariuszowi Ryłko – Kapelanowi Prowincji Polski Północnej Wiary i Światła, który umożliwił nam ten czas pielgrzymowania, będąc jednocześnie wspaniałym przewodnikiem po swoich ojcowskich stronach. Dziękujemy także wszystkim uczestnikom pielgrzymki za ich radość, entuzjazm i zdyscyplinowanie podczas drogi.

Szpaczek

 

 


 

List kapelana wspólnoty Wiara i Światło z Aleppo w Syrii


Aktualna sytuacja

Co mogę powiedzieć o naszej obecnej sytuacji, to że ciągle się poprawia, nawet jeśli powoli. Prąd, mimo że jest słaby, jest coraz częściej, dzięki czemu polepszyło się nasze życie w domach i praca w warsztatach. Sytuacja z wodą też się poprawia, ostatni raz brakowało wody przez cztery dni, a potem wróciła do kranów ... To już jest cud dla nas, my, którzy jesteśmy przyzwyczajeni do dłuższych okresów bez wody ...

Dzięki waszym darom, miasto Aleppo, zaczyna wracać do życia, nawet jeśli powoli, także w dziedzinie pracy. Jak możecie sobie wyobrazić, w naszych krótkich, ale pewnych postępach nie brakuje zmęczenia. I pomimo wszystkich trudności i wyzwań, jesteśmy w stanie pomóc ludziom stanąć na nogi, mając nadzieję, że Pan da uzdrowienie wszystkim mieszkańcom, uzdrowienie struktur i wielu serc.

Wciąż jest wiele krwawiących ran w sercach. Mówię o wielu osobach żyjących w traumie, w tym kobiety, dzieci i starsze osoby, które nadal cierpią, dniem i nocą, zarówno z powodu urazów ciała spowodowanych przez kule i pociski, jak i wskutek wielu urazów psychicznych, z powodu terroru którego doznawali latami.

Dzięki bezpośredniemu kontaktowi z ludźmi tutaj, w Aleppo, mogę dotykać tych ran moimi dłońmi, kontemplując w nich, jak to uczynił św. Franciszek z Asyżu, rany Ciała Chrystusa rozdarte, spowodowane zarówno gwoździami i włócznią, jak i biczowaniem oraz koroną cierniową. Dostrzegam głębię niezmierną tych ran ludzkości, które pozostawiła wojna. Zauważam, że "uzdrowienie"  nie następuje natychmiastowo jak przez  naciśnięcie przycisku, ale jest to długi proces; jest to Droga Krzyżowa, z wieloma stacjami, zanim dotrze do ostatniej stacji, czyli Zmartwychwstania.

Niestabilność ekonomiczna

Prawie tydzień temu wartość dolara spadła gwałtownie i niespodziewanie, spowodowała duży niepokój w ludziach; chociaż  powinno to być zwiastunem dobra ...

Handlarze doznali gwałtownego ciosu: kupili wiele towarów za pewną cenę, a teraz ich towary w jednej chwili straciły wartość ... ale co nas przeraża najbardziej, że najwyższą cenę tej niestabilności będzie płacić uboga ludność.

Wartość wynagrodzeń urzędników wzrosła, ale ceny towarów pozostały bardzo wysokie...

My, którzy pomagamy, dzięki darom z zagranicy, również ponosimy stratę. Mając obniżoną cenę dolara lub euro, dziś możemy pomóc mniejszej liczbie osób i rodzin, niż pomagaliśmy kilka dni temu.

Powtarzam: gdyby fakt obniżenia dolara służył biednym, obniżył ceny i nadał większą wartość wynagrodzeniom pracowników, bylibyśmy bardzo szczęśliwi ... osiągnęlibyśmy nasz "najwyższy cel", aby uczynić życie łatwiejsze i mniej kosztowne dla ludzi ...

Problem, że ten znak wraz z innymi znakami, wskazuje na brak stabilności gospodarczej, który coraz bardziej odbija się na życiu najbiedniejszych, i sprawia, że potrzebujemy więcej pieniędzy, aby nadal robić to, co robiliśmy dotychczas, kontynuuować projekty ...

Dwie otwarte rany

Oprócz miasta wciąż niszczonego przez struktury i sparaliżowanego z ekonomicznego punktu widzenia, w naszym społeczeństwie jest wiele ran spowodowanych grzechem człowieka, przejawiający się w całej jego brutalności w tej wojnie.

1. Ukryty, ale aktywny fundamentalizm religijny

Pierwszym z nich jest fundamentalizm; fundamentalizm, który był zawsze obecny w głębi wielu serc przed wojną tutaj w Syrii. Fundamentalizm, który ukrywał tyle odrzucenia, tyle pogardy, a nawet tak wiele nienawiści, w stosunku do "odmiennego" mówiący o wielkim pragnieniu potwierdzenia swojej idei kosztem idei innych; fundamentalizm podsycany przez ignorancję z jednej strony, ale także przez brak miłości i szacunku wobec innych odmiennych. Niestety ta postawa fundamentalizmu znacznie wzrosła. W rzeczywistości wojna sprawiła, że podział w naszym społeczeństwie stał się bardziej formalny i głębszy. Pomimo tego, że fundamentalizm został pokonany z wojskowego punktu widzenia, widzimy, co jest skuteczny i aktywny w naszym społeczeństwie.

W Aleppo, po zakończeniu bombardowań, czujemy, że ten fundamentalizm kryje się w sercach ... nie objawia się w postaci wystrzeliwanych pocisków lub w innych jawnie gwałtownych formach, ale pozostaje aktywny w ukrytej formie poprzez struktury i instytucje nawet rządowe ... widzimy znaki, zwłaszcza wobec mniejszości, do których zaliczamy się my chrześcijanie. Mniejszość chrześcijańska, która nigdy nie chciała się zamknąć, nigdy nie uzbroiła się by walczyć z innymi, ale zawsze chciała być mostem pojednania w środku społeczeństwa ...

Otrzymanie pozwolenia na coś banalnego potrzebuje bardzo długiego czasu ... nie mówiąc o wielu przypadkach dotykających życia różnych ludzi, które są znakami obecności fundamentalizmu ...

Jezus zawsze nas uczy i zachęca, byśmy jako chrześcijanie wychodzili, nie bali się odmienności innych. Lęki, które mają swoje logiczne uzasadnienia i tak często są uzasadnione. Jezus uczy nas wyciągnąć z odwagą rękę gościnną, gotową do przebaczenia i pojednania, owoc „Caritatis in veritate”, w kierunku innego sąsiada który, otoczony ciemnością fundamentalizmu, nie potrafi nam spojrzeć prosto w oczy.

My jednak nie poddajemy się i nadal dajemy świadectwo innym o pięknie Chrystusa, kochając bliźniego jak siebie samego. Cały Kościół w Aleppo, różne Obrządki, dają świadectwo poprzez liczne stowarzyszenia i instytucje charytatywne, które pomagają naszym muzułmańskim braciom tak samo jak naszym chrześcijańskim dzieciom.

Przypomnę nasz projekt przyjęcia 400 muzułmańskich dzieci z rodzin przesiedlonych z przedmieścia Aleppo do centrum miasta; dzieci w wieku od urodzenia do dwóch lat, które otrzymują co miesiąc mleko i pieluchy, jak i inny projekt pomocy dla 200 muzułmańskich dzieci niepełnosprawnych.

Wspomnę również projekt "otwartych szpitali", upragniony  przez Ojca Świętego Franciszka, w trzech chrześcijańskich szpitalach w Damaszku i Aleppo, który już wszedł w życie. W tych szpitalach chorzy Syryjczycy muzułmanie i chrześcijanie są przyjmowani i leczeni za darmo. Jest to projekt na trzy lata ...

Są to przykłady jak bardzo nosimy w sercu, jako Kościół, pragnienie "obmycia stóp” człowieka cierpiącego, oraz jak bardzo staramy się kochać, służąc wszystkim, którzy cierpią w Aleppo, ale także w całej Syrii.

Jest to nasza odpowiedź na fundamentalizm; nasza broń światła, miłości przeciwko wszelkiej broni ciemności. Te uczynki miłosierdzia są znakiem naszego przebaczenia i naszego pragnienia pojednania; jest to dialog składający się z gestów, a nie słów tyle razy wypowiadanych ...

Wiemy jednak, że pomimo naszych wysiłków, uzdrowienie tego fundamentalizmu jest możliwe jedynie mocą Ducha Świętego, ducha Jezusa, który ma moc oświecić serca. O to uzdrowienie modlimy się i konkretnie pracujemy w Aleppo.

2. Zwiększona i ogólna korupcja

Inną chorobą, która istniała w naszym społeczeństwie przed wojną i która została wzmocniona w trakcie i później, jest choroba korupcji. Ta plaga, a raczej  moralna choroba w społeczeństwie, została wzmocniona, ponieważ znalazła środowisko sprzyjające, pożywkę którą jest zmieszanie, bałagan... W dzisiejszym społeczeństwie Aleppo, w okresie powojennym jesteśmy świadkami zepsucia, które stwierdzamy z goryczą w sercu. Wyzysk ubogich, wdów i sierot jest bardzo widoczny. Ten kto stoi za tym, z pewnością ma chorobliwą mentalność, pełną samolubstwa i chciwości, która faworyzuje własne dobro osobiste lub grupowe nad wspólne dobro wszystkich obywateli. Fakt, że płace są bardzo niskie, a ceny są wysokie, sprzyja tej chorobie, zmuszając wielu do wyboru takiej drogi. Życie w uczciwości staje się bohaterską cnotą, dokonaną wieloma ofiarami.

Jest to oczywiście walka, pomiędzy dobrem a złem, która zawsze istniała i będzie istnieć. Dlatego my chrześcijanie, "dzieci światłości", czujemy się odpowiedzialni za walkę o wspólne dobro ludu. Staramy się naszą uczciwością zwyciężać "zło  dobrem". Zacznając od naszego dobrego przykładu życia w uczciwości w wielkich rzeczach jak i małych, potępiania głośno grzechu, ale nie grzesznika, zapraszając wszystkich członków naszego społeczeństwa, szczególnie odpowiedzialnych za nie, do zrobienia kilka kroków w kierunku uzdrowienia.

Dlatego pomoc jest bardzo ważna. Pomaga ona osobie, a więc i rodzinie, nie być zmuszonym do wyboru zła, aby wyżywić swoje dzieci. Nasza rola była bardzo ważna w ostatnich latach i jest do dzisiaj, podczas gdy społeczeństwo jest nadal niestabilne i zranione. Mamy nadzieję, że będziemy mogli kontynuować tę drogę, zawsze zachęcając naszych chrześcijan, aby żyli zgodnie ze swoim powołaniem i byli świadkami piękna Chrystusa, aby wszyscy żyli jak ludzie daleko od wszelkiego zepsucia i pełni uczciwości. Nadal zachęcamy wszystkich obywateli do udziału w tej walce, tej bitwie, między dobrem a złem, aby wyeliminować korupcję z naszego społeczeństwa.

Wiele zrobiliśmy, ale ludzie nadal są uzależnieni od pomocy

Chcę przedstawić historię rodziny, aby powiedzieć, jak ważne było to, co zostało zrobione, ale także o potrzebie dalszej pomocy. Opowiem historię dwóch młodych ludzi, chłopca i dziewczyny. Podczas wojny dziewczyna widziała matkę na balkonie rozerwaną na kawałki przez pocisk. To ją bardzo zszokowało, ale także jej brata, wypełniając ich życie ogromnym smutkiem i goryczą. Do tej pory oboje nadal noszą w sercu tak wiele głębokich ran doświadczania bólu, strachu i goryczy. Po tym nieszczęściu dziewczyna nie jest zdolna by wrócić do domu więc wynajęli inne mieszkanie.

Przez długi czas otrzymywali od nas co miesięczną paczkę żywnościową i są objęci pomocą zdrowotną. Pomogliśmy im częściowo opłacić czynsz za mieszkanie. Chłopakowi pomogliśmy również zapłacić pierwszy czynsz na jeden rok za sklep, a także w zakupie wszystkich potrzebnych narzędzi.

Wczoraj odwiedzając mnie powiedzieli jak cenne jest dla nich to wsparcie Kościoła nie tylko materialne ale i duchowe.

Podziękowali mi, ale też "dziękowali Kościołowi", bo czuli że jest dla nich prawdziwą matką; "Bez tego wsparcia nie mogli by się podnieść niosąc codzienny krzyż". Czuli w sposób szczególny opiekę i troskę Kościoła, który nie pozostawił ich samych, ale towarzyszył im osobiście.

Powiedzieli mi, że "Kościół jest ich życiem; jest dla nich źródłem życia ... dzięki Niemu ich życie zostało całkowicie zmienione. Bez tego wsparcia nie mogliby dalej żyć; byliby pogrzebani żywcem ... "

Ale nie kryli tak wielkiego zakłopotania i potrzeby, w jakiej się znajdują; przyszli od swojego "ojca", oni którzy są sierotami, aby otworzyć swoje serca, wypowiedzieć głośno swoje myśli by rozeznać kierunek dla ich życia.

Pomimo całej tej ofiarowanej im pomocy, odczuwają brak stabilności i bezpieczeństwa swojego państwa. Chłopiec mówi: jest praca, ale bardzo słaba i minimalny dochód. Pomimo tego, że pracuje od rana do nocy, dochód jest niewystarczający, by opłacić czynsz za sklep, prąd i wodę. Za każdym razem, gdy pozna jakiegoś klienta, dowiaduje się po pewnym czasie, że ten opuścił kraj. To sprawia, że sytuacja jest krytyczna. Mówi mi, że żyją bardzo skromnie; kupują jedynie to co jest niezbędne do życia ale nawet w ten sposób dochód im nie wystarcza.

Co więcej, dla niej, jak i dla niego, przyszłość jest bardzo mroczna. Ta młoda, piękna i wykształcona kobieta nie marzy nawet o założeniu rodziny w społeczeństwie, w którym nie ma młodych mężczyzn. Nawet dla młodego mężczyzny, mimo że jest jedynak, a zatem nie zobowiązany do służby wojskowej, z jednej strony musi troszczyć sie o swoją siostrę i z drugiej, z racji niepewnej sytuacji ekonomicznej, nie może myśleć o ślubie.

Nawet jeśli zdecydują się sprzedać ich mieszkanie znajdujący się na przedmieściu miasta, nie wystarczy im na zakup innego mieszkania, ponieważ jego cena jest minimalna.

Jest to jeden z wielu przykładów, które chciałem dzisiaj przedstawić w tym liście z życzeniami świątecznymi, wspominając was wszystkich z  wielką wdzięcznością w moim sercu. Nie zrobilibyśmy nic z tego co zrobiliśmy, bez waszego współczucia i waszej hojności ... Dzięki wam, w ciągu ostatnich lat udało nam się uratować tak wiele istnień ludzkich. Ale wyzwania pozostają, inne od dotychczasowych, ale istnieją. Modlitwą i pomocą pomożemy pokonać wszystkie próby i ocalić nie tylko małą trzódkę, którą Pan nam powierzył w Aleppo, ale całe miasto i cały kraj.

"Odbuduj mój dom"

Powtórzmy w naszych sercach słowa Jezusa ukrzyżowanego, skierowanego do św. Franciszka na początku jego drogi z Nim: "Napraw mój dom, który widzisz w ruinie". To zdanie jest tytułem naszej misji wczoraj, dziś i jutro. Z całej siły staramy się nadal angażować się w tę "odbudowę" na wszystkich poziomach, zwłaszcza w odbudowie człowieka i rodziny, ponieważ On, chcąc żyć, mając do dyspozycji całe Niebo, nie był usatysfakcjonowany ... ale pragnął i wciąż pragnie mieszkać w domu przygotowanym dla niego, w domu swego przyjaciela, Betanii, którym jest sercem człowieka ... ponieważ On, chcąc żyć, mając do dyspozycji całe Niebo, nie był usatysfakcjonowany ... ale chce żyć w prostej rodzinie z Nazaretu, rodzinie pełnej czułości i pokoju, która umieściła go w centrum swego życia; i to jest Jego pragnienie, by zamieszkać w każdej z naszej rodzin.

Wiele cudów Pana w Aleppo

To, co zrobiliśmy w tych latach podczas wojny, zarówno w służbie duchowej  jak i pomocy humanitarnej na wszystkich poziomach pierwszej pomocy i odbudowy, jest naprawdę bardzo duże.To, co możemy zrobić jako  bracia franciszkanie, szczególnie w Aleppo, jest cudem, ponieważ jest to dzieło Pana; podczas gdy my jesteśmy tylko "głosem", a raczej znakiem Jego obecności. Jesteśmy  przekonani, że nie ma wielu zbawicieli, ale jest tylko Jeden: który pragnął, przez miłość, uniżyć się, aby przyjąć naszą ludzką naturę, przeznaczoną na śmierć. Tylko jeden Odkupiciel, który ogłasza radość dla człowieka, ponieważ  ofiaruje mu drogę powrotu do Domu Ojca, dotychczas niemożliwą ... W rzeczywistości jest tylko Jeden, który jest naszą nadzieją ...

Podziękowania i najserdeczniejsze życzenia

Pragnę podziękować każdemu z was, Drodzy Przyjaciele, ponieważ wy także, z nieprzymuszonej woli i miłości, chcieliście wcielić się w naszą rzeczywistość pełną ciemności ... gdzie panowały zimno, nagość, głód i pragnienie, wyszliście na poszukiwanie waszego "brat", który żyje "na obrzeżach świata". To, co was przynagla to dobroczynność, miłość bezinteresowna lub lepiej "czysta". Dlatego jestem pewien, że przeżywacie święta… w bardzo głęboki sposób, ponieważ uchwyciliście piękno wcielenia Chrystusa w bardzo praktyczny i rzeczywisty sposób, szukając waszych braci, którzy są w potrzebie.

Niech Pan napełni was wszystkimi niebiańskimi darami, błogosławiąc was i wasze rodziny...

fr. Ibrahim Alsabagh ofm

Parafia rzymsko-katolicka pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu w Aleppo –Syria

 

 

 


 

 

 

HARMONOGRAM

DEKANALNEGO KURSU PRZEDMAŁŻEŃSKIEGO 2018

 

Data

Godzina

Temat

Prowadzący

8 kwietnia

15:45-16:15

Dlaczego ślub kościelny?

Jak godnie świętować wesele?

Ks. Karol Gierszewski

16:15-16:45

Rodzina w Starym i Nowym Testamencie

Ks. Piotr Kowalski

16:45-17:15

Co znaczy być ojcem, matką?

Ks. Karol Gierszewski

17:15-17:45

Współczesne zagrożenia rodziny

Ks. Krzysztof Dalecki

15 kwietnia

15:45-16:15

Przeszkody do ważnego zawarcia małżeństwa

Ks. Łukasz Synoradzki

16:15-16:45

Wierność małżeńska

Ks. Krzysztof Koch

16:45-17:15

Radość małżeńskiej codzienności

Ks. Jan Kulas

17:15-17:45

Rodzina w służbie życiu

Ks. Mariusz Stoltmann

22 kwietnia

15:45-16:15

Szkodliwość antykoncepcji

p. Teresa Gronowska

16:15-16:45

Narzeczeństwo i zaręczyny

Ks. Zdzisław Ossowski

16:45-17:15

Dramat aborcji

Ks. Zenon Dampc

17:15-17:45

Psychologia rozwoju człowieka

Ks. Ireneusz Nowak

29 kwietnia

15:45-16:15

Typy charakteru a dobór małżonka

Ks. Dariusz Ryłko

16:15-16:45

Rodzina jako Kościół Domowy

Ks. Dariusz Ryłko

16:45-17:15

Rodzina fundamentem społeczeństwa

Ks. Krzysztof Dalecki

17:15-17:45

Konflikt w rodzinie. Jak go rozwiązać?

Ks. Jarosław Skwierawski

6 maja

15:45-16:15

Zgoda i forma zawarcia małżeństwa

Ks. Łukasz Synoradzki

16:15-16:45

Naturalne metody planowania rodziny

p. Teresa Gronowska

16:45-17:15

Kultura pożycia małżeńskiego

Ks. Mariusz Stoltmann

17:15-17:45

Obrzęd zawarcia małżeństwa

Ks. Krzysztof Koch

 

KONTAKT:

Ks. Karol Gierszewski

( 604145958

 

 

 


 

Droga Krzyżowa ulicami miasta Skórcza

W Wielką Środę wyszliśmy na ulice naszego miasta, aby kontemplować Drogę Krzyżową naszego Pana Jezusa Chrystusa na Kalwarię. Mieliśmy możliwość współuczestniczyć w tej drodze, gdy  po nocy cierpienia, naigrywania się z Niego, pogardzania Nim, niewypowiedzianego bólu biczowania prowadzony był na miejsce egzekucji. Jezusowa Droga Krzyżowa była tym bardziej ciężka, że był na niej samotny, opuszczony. Sam też musiał dźwigać belkę, na której miał zawisnąć. Gdzie byli Jego uczniowie, którzy nie tak dawno zapewniali, że są gotowi iść z Nim na śmierć?

W rozmyślaniu nad  niewyobrażalnym cierpieniem Jezusa w drodze na Kalwarię pomagało nam świadectwo życia świętego Stanisława Kostki. Mogliśmy przypomnieć sobie, że Jezus nadał głęboki sens cierpieniu. Mógł nas odkupić na wiele innych sposobów, ale wybrał właśnie taki, ponieważ „ Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” (J 15,13). Jezus nie poprzestał na niewielkim cierpieniu, ale wycierpiał do końca, bo taka była cena naszego okupu, bo chciał, abyśmy poznali wielkość Jego Miłości i nikczemność naszego nieposłuszeństwa.

Święty Stanisław odkrył, że cierpienie, ból i wszystko, co się nam w życiu sprzeciwia przestają być czymś negatywnym w chwili, gdy zobaczymy w tym Jezusa wychodzącego do nas z Miłością. Bywa, że nasz życiowy krzyż zjawia się nagle, a to może właśnie Chrystus nas szuka. Rozważania czytane przez różne wspólnoty parafialne (dzieci, młodzież, rodziny, służbę zdrowia, nauczycieli, strażaków, służbę liturgiczną, Caritas, chór parafialny, samorządowców, nadzwyczajnych szafarzy i naszych kapłanów)   stanowiły dla nas dobrą okazję, aby odpowiedzieć sobie na pytania, jak znosimy trudności, cierpienia i czy zbliżają nas one do Jezusa? Czy wykorzystujemy je jako zadośćuczynienie za nasze winy?  Czy jesteśmy wielkoduszni w poświęcaniu się, służeniu innym?

Prosiliśmy świętego Stanisława, aby pomagał nam  zrozumieć, że tylko bliska więź z Jezusem i pełna znajomość Jezusowego życia, również tego etapu związanego z Krzyżem, nadają sens naszemu człowieczeństwu.

Grażyna Kościelna

 

 


 


 

 


 

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE

W czwartą Niedzielę Wielkiego Postu rozpoczęliśmy tradycyjne Rekolekcje. W tym roku poprowadził je Ks. Piotr Brzeski Rektor WSD we Lwowie. Ksiądz rekolekcjonista wprowadził nas w głębokie zamyślenia dotyczące zrobienia sobie rachunku sumienia, który jest nieodzowną częścią życia nas wierzących. Ks. Piotr opowiedział podczas konferencji wiele historii z życia wziętych będących prawdziwym przykładem robienia sobie rachunku sumienia pod wpływem różnych wydarzeń w życiu wielu znanych świętych i innych ludzi. Wewnętrzne przemyślenia i przyznanie się do winy przynosi nam uwolnienie i pozwala iść dalej dążąc do spotkania z Bogiem, które może nastąpić w każdej chwili.

Wielki Post to czas wyjątkowy zagłębiamy się w Mękę Chrystusa i Jego Śmierć na krzyżu które nam zwykłym ludziom przyniosło Zbawienie. Chrystus oddał za nas życie ponieważ nas kocha tak wielką miłością , że wypełnił słowa wypowiedziane wcześniej przez proroków. Tak i my bądźmy wierni Chrystusowi i bądźmy gotowi iść za nim drogą miłości a nie nienawiści.

DAWID KIRAGA


 

„Pan Bóg Ciebie kocha i Ciebie potrzebuje” - rekolekcje wielkopostne w parafii Skórcz

Już po raz drugi, w czasie tegorocznego Wielkiego Postu przeżywaliśmy swoje rekolekcje.  Tym razem głosicielem nauk był ks. Piotr Brzeski, rektor Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Lwowskiej  we Lwowie – Brzuchowicach.  Przez liczne przykłady odwołujące się do kapłańskiego życia uczyliśmy się jak wypełniać obowiązki rodzica, dziecka czy pracownika.  We wszystkich przykładach wspólnym mianownikiem była miłość. Ta, którą Pan Bóg nas obdarza i ta, z którą powinniśmy wykonywać swoje codzienne obowiązki.

W imieniu parafian dziękuję księdzu Piotrowi  za wygłoszone Słowo Boże i życzę dużo  Bożego błogosławieństwa, zdrowia  i radości z codziennej  pracy duszpasterskiej. Czytelnikom życzę, aby każdego dnia pamiętali o słowach naszego tegorocznego rekolekcjonisty :   „Pan Bóg Ciebie kocha i Ciebie potrzebuje”.

Czytelniczka


 

WYWIAD Z KSIĘDZEM PRAŁATEM PIOTREM BRZESKIM REKTOREM

Wyższego Seminarium Duchownego we LWOWIE


Jakie okoliczności towarzyszyły Księdza powołaniu kapłańskiemu?

Od wczesnego dzieciństwa nosiłem w sobie pragnienie zostania kapłanem. W naszym domu była codzienna modlitwa o to, aby z siódemki rodzeństwa wyszło chociaż jedno powołanie. Moich trzech braci było ministrantami, gdy ja zwróciłem się do proboszcza z prośbą, aby i mnie przyjął do służby ministranckiej. Od tego czasu mogę powiedzieć, że byłem przygotowywany do kapłaństwa. Ten proboszcz, Bogumił Rumiński,  był nie tylko mądrym przewodnikiem na mojej drodze powołania, ale i kierownikiem duchowym. Patrzyłem na swoje przyszłe kapłaństwo przez pryzmat jego pięknego kapłaństwa. Za czasów jego probostwa wyszło z parafii Hopowo 5 kapłanów i 3 siostry zakonne.

Aktualnie posługuje Ksiądz prałat w Archidiecezji Lwowskiej jako rektor Seminarium Duchownego. Jak to się stało, że znalazł się Ksiądz na wschodzie?

Być rektorem było dla mnie zaskoczeniem. Pierwsza myśl, by misjonować na wschodzie zrodziła się we mnie na trzecim roku seminarium. Powiedziałem o tym mojemu ojcu duchownemu. Ten przytoczył mi słowa Jana Pawła II, który zachęcał, aby seminarzyści uczyli się języka rosyjskiego, bo prędzej, czy później ten kraj się otworzy na Chrystusa. Ta rozmowa utwierdziła mnie, że moje pragnienie jest słuszne. Sam zacząłem uczyć się języka i zgłębiać historię. W trzecim roku mojego kapłaństwa miałem kontakt z księdzem posługującym na Białorusi, który zaprosił mnie na trzy dni do swojej parafii. Mogłem z bliska poznać tamtejsze warunki. Wkrótce przedstawiłem ks. Biskupowi Janowi Szladze moją długo noszoną w sercu prośbę. Dostałem dekret na Białoruś. W tym samym czasie dostałem telefon od znajomych Sióstr Niepokalanek z Ukrainy w parafii Mikulińce, że nie mają proboszcza. Siostra przełożona zwróciła się z tą prośbą do naszego Biskupa Jana, który przychylił się i zmienił dekret na Ukrainę. 12 lipca 1993 roku wyruszyłem, aby wyremontować bardzo zaniedbany, z przeciekającym dachem, ale piękny, barokowy kościół i posługiwać w Mikulińcach jako proboszcz. Po siedmiu latach ks. Biskup ściągnął mnie do Polski. Miałem tu za zadanie utworzyć od podstaw nową parafię  Grzybno koło Kartuz. Wybudowałem z parafianami kościół i plebanię. Byłem tam 13 lat. Po śmierci ks. Biskupa Szlagi, obecny Biskup Ryszard Kasyna przychylił się do mojej prośby ponownego wyjazdu na Ukrainę. Wówczas okazało się, że Arcybiskup Mieczysław Mokrzycki potrzebuje kapłana na stanowisko rektora WSD we Lwowie. Zupełnie tego nie planowałem, ale w duchu posłuszeństwa wyraziłem zgodę i tak jestem tam do dzisiaj.

Posługa związana z formowaniem przyszłych kapłanów przynosi radości, ale też problemy. Jak to wygląda tam we Lwowie?

Obserwujemy wiele trudności związanych z powołaniami. Pierwszym problemem jest młody wiek kandydatów do seminarium. Jako siedemnastolatkowie zdają maturę. Trudno tu mówić o dojrzałej decyzji. Poza tym kandydaci na kapłanów muszą posiadać niezwykłą odwagę, odwagę, by żyć w ubóstwie. Także miejscowa kultura ma wpływ na wybór drogi kapłańskiej. Aby planować drogę kapłańską muszą się przestawić na to, że ksiądz katolicki żyje w celibacie, w samotności. Księża prawosławni i greko-katoliccy zakładają rodziny. Między życiem w Polsce, a tym na Ukrainie są znaczne różnice w mentalności. Ludziom brak np. punktualności, zauważa się dużą opieszałość. Bolączką jest i to, że kandydaci przychodzą do seminarium bez żadnej religijnej formacji domowej. Są ochrzczeni, ale nie praktykowali swojej wiary prawosławnej, czy też grekokatolickiej.

Zatem praca z seminarzystami dotyczy poza formacją religijną i duchową również aspektów szerszych, ogólnorozwojowych. Mimo to, radością napełnia nas fakt, że przez te lata formacji obserwujemy kolosalny wzrost w wierze. Przychodzi dzieciak, a na czwartym roku już jest innym człowiekiem. Cechuje go wysoka kultura, wie, z czego rezygnuje i dla Kogo. Cieszy nas również to, że kapłani po naszym seminarium, którzy rozpoczynają posługę w parafiach są wysoko oceniani przez swoich proboszczów. Nasi wychowankowie wprowadzają nowy styl życia w swoich środowiskach. Dotyczy to ich duchowości ale też kultury, ogłady, organizowania na wysokim poziomie  np. świąt i różnych uroczystości. Dużym ich walorem jest również to, że dużo czytają, co sprzyja ich większemu rozwojowi. Zauważamy, że świadectwo życia kapłanów katolickich zachęca młodych mężczyzn na Ukrainie do wstąpienia do seminarium.

A jak wygląda sprawa powołań?

W takim razie trochę statystyki. Diecezja Pelplińska liczy 800 tysięcy wiernych, natomiast Lwowska 80 tysięcy. Na pierwszym roku w seminarium w Pelplinie jest 6 kleryków, a we Lwowie 5. Jakie z tego wnioski? Na dzień dzisiejszy w naszym seminarium mamy ich razem 27. Na terenie Archidiecezji Lwowskiej posługuje 201 kapłanów, w tym 50 z Polski. Z diecezji Pelplińskiej jest ich na Ukrainie 4.

Jaki ideał kapłana nosi Ksiądz w sobie?

Dla mnie kapłaństwo to służba dla drugiego człowieka. Z wyboru obrałem drogę pokory. Zawsze mogę być narażony na brak akceptacji. Trzymam się mocno Nauczania Kościoła. Czuję się kapłanem misyjnym, nie stawiam Bogu ograniczeń, zawsze jestem gotowy do drogi. Dzięki modlitwie trwam w zażyłości z Bogiem. Jestem posłuszny wobec Kościoła. Z tego posłuszeństwa zrodziło się wiele błogosławionych owoców.

Słuchając Księdza opowieści o życiu (szerszej, niż ta zamieszczona w TP), zauważam również stałą zgodę na ubóstwo.

Jest to prawda. Pamiętam pierwszy rok mojej posługi kapłańskiej, gdy żyłem w dużej wygodzie i dostatku. Fakt ten zaczął mnie niepokoić, a nawet  przerażać. Na szczęście skończył się dla mnie taki styl życia. Nie boję się ubóstwa.

Bardzo dziękuję za niezwykle interesującą i pouczającą rozmowę. Przede wszystkim za głoszone w naszej parafii rekolekcje, a szczególnie świadczenie nam o Chrystusie nie tylko Słowem, ale przede wszystkim swoim życiem. Życzę Księdzu Rektorowi szczególnych łask potrzebnych w tej ważnej dla Kościoła posłudze i licznych powołań kapłańskich.

Rozmawiała Grażyna Kościelna

 

 


 

Z ANIOŁAMI W WIELKI POST

Startem w Wielki Post dla parafian w Skórczu była Środa Popielcowa, kiedy to rozpoczęły się nasze wielkopostne rekolekcje. Pochylając głowy i poddając je posypaniu popiołem wyraziliśmy swoją pokorę, pragnienie pokuty i nawrócenia oraz uznaliśmy, że nasza materialna doczesność przeminie. Bóg jest wieczny i szczęśliwą wieczność gwarantuje nam w Niebie.

W tym dniu mieliśmy okazję rozpocząć czterodniową wędrówkę duchową w celu zaprzyjaźnienia się z Jezusem, Aniołami i świętymi. Przewodnikiem w tej wędrówce w głąb naszych serc był rekolekcjonista ks. Piotr Lubecki, proboszcz  z parafii św. Maksymiliana Marii Kolbego w Suchej na Pomorzu. Mieliśmy okazję wspomóc finansowo tamtejszą parafię, która ucierpiała w wyniku zeszłorocznej nawałnicy.

Rekolekcje zakończyły się w sobotni wieczór. Ich zwieńczeniem był koncert zespołu ewangelizacyjnego „Anioły Nadziei” z Bytowa. Pieśni,  wykonane przez zakochanych w Bogu członków zespołu, w większości autorskie, prowadziły nas pod krzyż – źródło i miejsce największego wyrazu Bożej Miłości do człowieka. Podczas koncertu mieliśmy okazję zaprosić Boga do swoich serc, spotkać się tam z Nim, poczuć i doświadczyć Jego Miłości, uwielbiać Tę Miłość.

Panu Bogu naszemu dziękujemy:

- za każde serce w naszej parafii, które dzięki tym rekolekcjom weszło w głębszą więź z Jezusem;

-za każde serce, w którym zrodziło się pragnienie zbliżenia się do Jezusa, wejścia w zażyłość z Nim;

-za pokazanie nam taktyki upadłego anioła prowadzącego nas do zguby przez różnego rodzaju praktyki okultystyczne: m.in. wróżby, czary, horoskopy, zabobony, bioenergoterapię;

- za przywołanie prawdy, że upadły anioł cały czas przeszkadza nam w relacji z naszym Bogiem, ukazuje nam fałszywy Jego obraz, zło przedstawia jako dobro i czyni nas niewolnikami różnych nałogów, m.in. alkoholizmu;

- za przypomnienie nam o realnym istnieniu Chórów Anielskich, w tym naszych Aniołów Stróżów, które uczą nas, jak wpatrywać się w Boga i nigdy nie zagubić Jego Oblicza, jak doświadczać Jego Obecności i Miłości.

Księdzu Piotrowi dziękujemy,

-że pozwolił przepływać Bożemu Słowu przez swoje usta,

-że był dla nas świadectwem żywej relacji z Jezusem, Aniołami i świętymi w Niebie.

Życzymy księdzu Piotrowi, aby ta posługa głoszenia rekolekcji w naszej parafii zaowocowała szczególnym błogosławieństwem w apostolskim trudzie niesienia Boga każdemu człowiekowi.

Grażyna Kościelna

 

 


 

 

 

Dzień Dzielenia i Głoszenia Skórzeckiej Wspólnoty Ruchu Wiara i Światło

Dnia 11 lutego br. podczas Światowego Dnia Chorych w naszej parafii wspólnota „Szpaczki” przygotowała Dzień Dzielenia i Głoszenia. Wszystko odbywało się na Mszach św. o godzinie 9.00 oraz o 11.00. Na początku wyznaczone osoby przeczytała przygotowane na ten dzień Słowo Boże oraz zaśpiewały Psalm. Wszystko to odbyło się w towarzystwie osób niepełnosprawnych należących do wspólnoty. Po ogłoszeniach parafialnych koordynatorka skórzeckiej wspólnoty Małgosia opowiedziała jak powstała wspólnota, kto ją założył oraz kiedy. Oprócz tego Mama Krysia wraz ze swoim synem Krzysiem, który jest osobą niepełnosprawną zaprezentowała scenkę na temat „Jak powstał i co przedstawia Logo Wiary i Światło”. Krzysiu wcielił się w malarza tworzącego te logo a Mama Krysia wcieliła się w rolę lektora. Na końcu Mama Renia wygłosiła przepiękne świadectwo. Świadectwo gdzie opowiedziała w jaki sposób dowiedziała się o wspólnocie, kto ją zaprosił, o pierwszym spotkaniu z naszym kapelanem i jednocześnie księdzem proboszczem Darkiem Ryłko. Wyszło jej to niesamowicie. Na końcu Mszy o 9.00 nastąpiło namaszczenie chorych a po każdej Mszy świętej Skórzeckie Szpaczki „sprzedawały” zrobione przez członków Ruchu ciasteczka z których cały dochód zostanie przeznaczony na zorganizowanie wyjazdu delegacji do Libanu. Wszystkie paczuszki ciasteczek w ilości 103 sztuk bardzo szybko się rozeszły.

Adam

 

 


 

,,NA CAŁY GŁOS” W SKÓRCZU

 

Niedziela 21 stycznia br. była dla nas bardzo niezwykłym dniem z powodu odwiedzin Zespołu Ewangelizacyjnego ,,NA CAŁY GŁOS” wraz z ks. Zbigniewem Gełdonem. Zespół przedstawił nam wciągający i chwytający za serca koncert kolęd, który wprowadził nas w zamyślenie nad Narodzinami Zbawiciela Świata Jezusa Chrystusa i nad sensem i podejściem do świąt Bożego Narodzenia.

W codziennym życiu brakuje nam głębokiego przeżywania świąt. Często jesteśmy zabiegani nie mamy czasu dla Boga i dla naszych bliskich. Co się z nami stało? Czy już Zbawiciel przeszedł na drugi plan? Musimy sami sobie odpowiedzieć. Pan przyszedł do nas pomimo zamkniętych drzwi naszych serc by wlać w nie miłość i ukojenie. Mieć Jezusa za przyjaciela i przewodnika to niezwykły i bezcenny dar, którego nie możemy sobie niczym błahym przysłonić

Jezu Zbawicielu świata, który Przyszedłeś do nas w ubogiej stajence daj nam miłość, łagodność i pomóż nam w trudach dnia codziennego, uświęcaj nasze rodziny i daj nam siły do pełnienia Twej woli . AMEN

DAWID KIRAGA


 

Kawałek Tanzanii w Skórczu

 

W ubiegłą niedzielę gościliśmy w naszej parafii trzy dziewczęta; Monikę, Martynę i Edytę, które w ramach Wolontariatu Tanzania 2017 przez kilka tygodni pracowały na misjach w Tanzanii pomagając OO. Benedyktynom.

Dając świadectwo po Mszach św. opowiadały nam o swojej pracy i o tym jak odkryły w sobie powołanie misyjne. Trzeba przyznać, że trzeba mieć wiele odwagi i wielką wiarę, by zdecydować się na taki krok. Pracując przede wszystkim wśród afrykańskich sierot odkryły jak bardzo potrzebna jest czynna miłość bliźniego, która jest jednocześnie najlepszym świadectwem o Jezusie Chrystusie. Dzieliły się również swoim doświadczeniem jak ważne jest to by człowiek w swoim życiu, a zwłaszcza w związanych z nim trudnościach, starał się szukać umocnienia w Eucharystii.

Dziewczęta pokazały nam również wiele zdjęć ze swojej podróży, spotkały się z dziećmi i z parafialną wspólnotą Ruchu Wiara i Światło. Bardzo ważna była również wspólna modlitwa uwielbienia, którą dla nas poprowadziły.

Jesteśmy im bardzo wdzięczni za ten czas i mamy nadzieję, że to nie ostatnie nasze spotkanie z misjami.

 

 

 

 


 

JASEŁKA TEATRU MŁODEGO CHRZEŚCIJANINA

6 stycznia br. w Święto Objawienia Pańskiego Teatr Młodego Chrześcijanina pod wodzą pani Anny Schroeder przedstawił nam wszystkim Jasełka. W jasełkach zostały przywołane sytuacje wzięte z naszego życia codziennego tj. momenty kuszenia przez szatana, kłótnie z bliskimi. Jak zwykle nie zabrało scen z Aniołami, diabełkami, pojawiła się śmierć oraz św. Mikołaj. Tegoroczne jasełka mają nam uzmysłowić co się dzieje gdy słuchamy złego ducha, zamiast spokoju pojawiają się kłótnie i sprzeczki rodzinne. Dzisiaj w wielu rodzinach brakuje miłości, która jest ,,paliwem” do jej funkcjonowania. Powoli zanika wzajemne zrozumienie, zgoda , szacunek, a pojawia się przemoc i inne złe sytuacje.

Rodzinom brakuje czasu na wspólne zasiadanie do posiłku czy na rozmowy. Dlatego wszystkim naszym rodzinom potrzeba Boga, potrzeba wspólnej modlitwy by to co złe nie zniszczyło piękna rodzinnej jedności.

Błagajmy w modlitwach o opiekę Świętej rodziny by pomagała nam jednoczyć się a nie dzielić. Bo gdy rodziny upadną to upadnie cały świat.

DAWID KIRAGA

Dnia 06.01.2018 w kościele w Skórczu odbyły się jasełka, które przygotowaliśmy w ramach zajęć Teatru Młodego Chrześcijanina, prowadzonych przez panią Anię Schroeder. Próby do przedstawienia  rozpoczęliśmy już dwa miesiące przed występem. Każdy z nas włożył mnóstwo pracy w przygotowanie się do roli. Mimo wielu przeciwności i niedogodności udało nam się i w tym roku wystawić Jasełka przed publicznością. Dla wielu z nas był to pierwszy publiczny występ, inni występowali już wiele razy, ale każdy dał z siebie wszystko. Bóg zapłać za uwagę i słowa uznania oraz do zobaczenia na przyszłorocznych jasełkach.

Daria Sowińska

 


 

Mali i młodzi przyjaciele z Prowincji Polski Północnej wspólnie powitali Nowy Rok 2018 w Kasparusie


Pomysł organizacji spotkania młodych przyjaciół północnych wspólnot Wiary i Światła zrodził się pod wpływem wrażeń z letniego obozu w Guardamar del Segura, w którym uczestniczyły osoby z czterech północnych wspólnot: Piastowskie Pucie z Bydgoszczy, Promienni Apostołowie ze Szczecina, Oliwki z Gdańska i Szpaczki ze Skórcza. Letnie spotkanie w Hiszpanii było dla nas niezwykłym przeżyciem międzynarodowej wspólnoty, podczas którego nawiązaliśmy wiele nowych przyjaźni, przekonując się, że ludzie z całego świata posługują się tym samym językiem miłości.

Dzieląc się naszymi odczuciami po wyjeździe podczas zgromadzenia prowincji w Pelplinie na przełomie września i października 2017r. potwierdziliśmy, że chcemy aby młodzi przyjaciele z naszego regionu mieli własną szansę na tworzenie więzów wspólnoty w prowincji, wymianę doświadczeń i przyjaźń. W związku z tym wraz z kapelanem Prowincji ks. Dariuszem Ryłko zadecydowano zorganizować spotkanie sylwestrowe młodych i małych przyjaciół w Kasparusie w dniach 30.12.2017 - 01.01.2018r.

Kasparus to malownicza miejscowość położona w Borach Tucholskich, w której znajduje się niewielki, drewniany kościół Św. Józefa i plebania z miejscami noclegowymi. To tam rozegrało się nasze spotkanie i zabawa sylwestrowa, w których uczestniczyli członkowie trzech północnych wspólnot. Był to czas integracji, modlitwy, radości, świętowania. Uczestniczyliśmy we mszach świętych, oraz w adoracji Najświętszego Sakramentu. Przypomnieliśmy sobie treści dokumentów Wiary i Światła, które omawialiśmy, wspólnie interpretowaliśmy. Dzieliliśmy czas na przygotowywaniu i spożywaniu posiłków. A kiedy nadeszła odpowiednia pora, śpiewem, tańcem i fajerwerkami przywitaliśmy Nowy Rok!

Te dni zleciały bardzo szybko, dlatego, aby nie czekać kolejnego roku na następne spotkanie, zamierzamy przyjechać tu wiosną.

Szpaczek